Co trener Ruchu zapamiętał ze swoich pierwszych Wielkich Derbów Śląska?

30.04.2014
- Życzyłbym wszystkim, aby w tych meczach zawsze był pełen stadion. Ruch i Górnik mają świetnych kibiców, którzy zasłużyli, by oglądać te spotkania w lepszych warunkach - powiedział przed WDŚ trener Jan Kocian.
Dla Jana Kociana dzisiejsza wspólna konferencja była pierwszą okazją, by odwiedzić obiekt przy Roosevelta. Słowak jak na razie ma dobre wspomnienia z Wielkimi Derbami Śląska - setne spotkanie z grudnia poprzedniego roku były jego pierwszymi. Trener wspomina atmosferę na trybunach i radość po zdobyciu trzech punktów. Mecz z zabrzanami był zresztą początkiem serii zwycięstw Ruchu.

- To były moje pierwsze Wielkie Derby Śląska. Zapamiętałem z nich stuprocentową sytuację Prejuce'a Nakoulmy. Gdyby ją wykorzystał, mogłoby być po nas, a tak, to my zdobyliśmy gola po rzucie rożnym. To był bardzo ważny mecz, rozpoczęliśmy nim serię zwycięstw. Pamiętam też świetną atmosferę na trybunach - wspominał Kocian.

Niedzielne derby nie będą mieć tak wspaniałej oprawy, na jaką zasługują. Na trybunach będzie mogło zasiąść tylko trzy tysiące fanów. Przy Roosevelta mają nadzieję, że po raz ostatni WDŚ odbędą się przy tak skromnej publice. Podobnie myślą przy Cichej. - Życzyłbym wszystkim, aby w tych meczach zawsze był pełen stadion. Zarówno Ruch jak i Górnik mają świetnych kibiców, którzy zasłużyli, by oglądać te spotkania w lepszych warunkach - podkreślił szkoleniowiec.

Po ostatnim meczu chorzowian z Lechią Gdańsk pojawiły się głosy, że "Niebieskim" brakowało w końcówce spotkania sił. Słowak uspokoił jednak, że żadnych problemów z kondycją nie ma i do derbowego pojedynku jego drużyna będzie optymalnie przygotowana.

Wpływ na gorszą dyspozycję w ostatnim meczu mogła mieć przerwa między rundą zasadniczą a dodatkową serią. - Taka przerwa wybija z rytmu. Lepiej byłoby grać bez niej. To nie było najlepsze wyjście - komentuje Kocian. - Nie mamy problemów z kontuzjami, mikrocykl przebiega normalnie. Czeka nas wielki mecz, na który bardzo czekamy. Dni mijają nam teraz bardzo szybko - przyznał szkoleniowiec.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również