Co się stało w niedzielę w katowickim lokalu? Relacjonuje rzecznik policji

13.03.2012
Wciąż czekamy na jakikolwiek komunikat Górnika Zabrze w sprawie zatrzymania Aleksandra K., Łukasza i Michała S. Dzisiaj piłkarze mają tłumaczyć się przed działaczami. Surowa kara ich nie ominie.
W niedzielę o 5 rano policjanci i strażnicy miejscy dostali sygnał o awanturze w lokalu "Lorneta z Meduzą". Okazało się, że w zajście zamieszani są Aleksander K. oraz bracia Łukasz i Michał S. Co się dokładnie stało?

- W lokalu znajdowały się dwie grupy gości. Członek jednej z nich podszedł do obcego mężczyzny i uderzył go, po czym we wszystko włączyli się dwa koledzy - relacjonuje Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji. To, że to właśnie piłkarze Górnika rozpoczęli awanturę, potwierdzają pracownicy pubu.

- Rozpoczął jeden z nich, "zwracając" się do innego z klientów słowami "co się gapisz?" - mówi dla "Sportu" jeden ze świadków. W ruch poszły także butelki i kufle. Napadnięci odnieśli drobne urazy. Jak wiadomo, piłkarze mieli we krwi między 1,5 a 1,7 promila alkoholu. Dziennik informuje, że wcześniej mogli oni przebywać w innym lokalu przy ulicy Mariackiej.

Na razie zawodnikom zarzuca się udział w bójce. Jednak po ustaleniu przebiegu zdarzeń możliwe będzie postawienie zarzutu pobicia. Wtedy może im grozić do trzech lat więzienia. Wczoraj w klubie pojawił się Aleksander K., jednak nie wziął udziału w treningu.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również