Clearex - Wisła 4-8. Chorzowianie rozbici na własnym parkiecie

06.04.2013
Clearex Chorzów w pierwszym meczu fazy play-off przegrał przed własną publicznością z Wisłą/Krakbet Kraków 4:8 (2:4). Chorzowianie dwukrotnie w pierwszej połowie wychodzili na prowadzenie, jednak to nie wystarczyło na dobrze poukładaną tego dnia drużynę gości.
Już w 2 minucie kapitan Clearexu Mirosław Miozga dał kolegom sygnał do ataku popisując się niezłym uderzeniem, jednak piłka odbiła się tylko słupka. Trzy minuty później padła najładniejsza bramka meczu. Rzut rożny wykonywał Miozga, który sprytnie wycofał piłkę do Wojtyny, a ten strzałem z woleja pokonał bramkarza krakowian. Podrażniona Wisła odpowiedziała po 2 minutach za sprawą Rafała Franza, który z najbliższej odległości zdobył gola. Mecz stał w pierwszej odsłonie na wysokim poziomie i chwilę później Clearex znowu prowadził. Szybką wymianę podań gospodarzy wykończył Lutecki. Kiedy wydawało się, że chorzowianie kontrolują grę bramkę zdobyła...Wisła. Po szybkim wznowieniu bramkarza stan spotkania wyrównał Vakhula. Następnie nadeszła 15 minuta, która wstrząsnęła gospodarzami. Najpierw gapiostwo obrońców wykorzystał Korczyński, a chwilę później samobójcze trafienie zaliczył Miozga. Do przerwy na tablicy widniał wynik 2:4, choć Clearex zasługiwał na więcej.Po wznowieniu gry bramkę kontaktową strzelił Mariusz Seget. Zawodnik Clearexu popisał się bardzo ładną indywidualną akcją i umieścił piłkę w długim rogu bramki Wisły. 3:4 i chorzowianie próbowali z całych sił odmienić losy spotkania. Jednak z każdą chwilą wyraźnie słabli, co wykorzystywali goście świetnie kontrując. W 29 minucie gry swojego drugiego gola tego dnia strzelił Ukrainiec Vakhula. Ledwie 30 sekund później fenomenalnie strzał jednego z Wiślaków obronił Tomasz Ulfik, lecz przy dobitce Zadorożnyja był bez szans. Clearex zaczął popełniać coraz więcej błędów, a konsekwencją jednego z nich był podyktowany rzut karny, który na bramkę pewnie zamienił najlepszy na parkiecie, kapitan krakowian Krzysztof Kusia. Trener gospodarzy zdecydował się na wycofanie bramkarza co przyniosło efekt w postaci gola na 7-4 Tomasza Rabczaka. Wynik spotkania w 38 minucie ustalił Zadorożnyj, który z połowy boiska skierował piłkę do pozostawionej przez Mirosława Miozgę pustej bramki.

Przeczytaj również