Cichy wieczór przy Roosevelta. "Czułem się jak na sparingu"

21.05.2011
Przez większą część spotkania Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław na stadionie przy Roosevelta trwała wręcz piknikowa atmosfera. Zabrakło nieodłączonego elementu meczu - dopingu.
Stowarzyszenie "Klub Sympatyków Górnika Zabrze" już na kilka dni przed meczem wydało oświadczenie, w którym informowano, że w dwóch ostatnich kolejkach na stadionie będzie nieco inna atmosfera. Przed pojedynkiem ze Śląskiem każdy kibic otrzymał ulotkę, w której poinformowano, za co można dostać zakaz stadionowy. Autorzy napisali również, dlaczego protestują kibice w całej Polsce (m.in. przeciwko odpowiedzialności zbiorowej czy zatrzymaniom w "blasku kamer telewizyjnych i fleszy aparatów fotograficznych").

- Obawialiśmy się tego. Wiemy, jaką siłą dysponujemy na własnym stadionie. Wolimy jak kibice dopingują, a nie siedzą cicho - przyznał Grzegorz Bonin. Zgromadzona publiczność zwłaszcza w drugiej połowie oglądała, jak na polskie warunki, dobry mecz. - Brakowało tylko dopingu. Dobrze, że w końcówce nasi fani zaczęli śpiewać - zgodnie powtarzali zawodnicy Górnika.

- Czułem się trochę jak na sparingu. Jednak my piłkarze musimy sobie radzić z takimi sytuacjami. Jak widać, w piątek nam to dobrze wyszło - podsumował Daniel Sikorski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również