Chojniczanka dalej leży Górnikowi. Półfinał o krok!

24.10.2017
Ekstraklasowicz pokazał liderowi Nice I ligi miejsce w szeregu. Górnik Zabrze zagrał bardzo pewnie i zdecydowanie wygrał w Chojnicach z Chojniczanką. Półfinał Pucharu Polski jest bardzo blisko!
Norbert Barczyk/Press Focus
Trener Marcin Brosz nie dał szansy ani jednemu piłkarzowi, który w Lotto Ekstraklasie grał do tej pory mniej. Grać nie mógł jedynie kontuzjowany Szymon Żurkowski. W jego miejsce grał Maciej Ambrosiewicz. W ekipie gospodarzy było trochę zmian - najważniejszą był debiut Huberta Wołąkiewicza.

Jeśli ten mecz miał dać odpowiedź na pytanie, jak duży postęp zrobił Górnik Zabrze w przeciągu kilku miesięcy, to wniosek nasuwał się już po pierwszej połowie - bardzo duży. W poprzednim sezonie Chojniczanka Chojnice była gorsza od "Trójkolorowych" o zaledwie dwa punkty. Dzisiaj różnica między liderem Nice I ligi a drugą drużyną Lotto Ekstraklasy była ogromna.

Górnik grał bardzo pewnie w obronie, nie pozwalając gospodarzom na podejście pod swoje pole karne, nie mówiąc już o pozwoleniu na oddanie celnego strzału. Zdecydowanie więcej działo się pod drugą bramką. Dwa razy - niecelnie - próbował Damian Kądzior, z rzutu wolnego bezpośrednio strzelał Rafał Kurzawa. W drugim kwadransie gry najlepszy asystent Lotto Ekstraklasy został sfaulowany przez Wojciecha Lisowskiego, a że zdarzenie miało miejsce w polu karnym - Szymon Marciniak odgwizdał "11".

Mimo że Radosław Janukiewicz wyczuł, w który róg będzie strzelał Igor Angulo, to jednak Hiszpan strzelił na tyle precyzyjnie, że bramkarz Chojniczanki nie był w stanie obronić. Kilka minut później ponownie musiał wyjmować piłkę z siatki, po kolejnym uderzeniu napastnika Górnika - tym razem głową, po bardzo dobrym dośrodkowaniu Michała Koja. Gospodarze byli całkowicie bezradni.

Na drugą połowę piłkarze z Chojnic wyszli nieco odważniej, kilka razy udało im się zagrozić zabrzanom, ale bez efektu. To Górnik dalej strzelał. Świetnym odbiorem popisał się Maciej Ambrosiewicz, który przeprowadził ładną akcję razem z Damianem Kądziorem. Ten pierwszy zagrał prostopadłą piłkę w pole karne, a w nim odnalazł się niedawny kadrowicz, który podwyższył prowadzenie.

Po chwili mogło być już 4:0 dla Górnika, po Wołąkiewicz staranował Łukasza Wolsztyńskiego, przez co zabrzanie otrzymali drugi rzut karny. Tym razem do piłki nie podszedł Angulo, a Kurzawa. Lepiej jednak wychodzi mu podawanie niż strzelanie - nie trafił w bramkę...

Po chwili zrobiło się 1:3, bo kapitalnego gola z rzutu wolnego zdobył Piotr Kieruzel. W szeregach gospodarzy pojawiła się jeszcze nadzieja na bardziej korzystny rezultat, ale na więcej zabrzanie im nie pozwolili. Zabrzanie mają sporą zaliczkę przed rewanżem, który odbędzie się pod koniec listopada.

Chojniczanka Chojnice - Górnik Zabrze 1:3 (0:2)
0:1 - Angulo, 26' (rzut karny)
0:2 - Angulo, 32'
0:3 - Kądzior, 64'
1:3 - Kieruzel, 72'

Chojniczanka: Janukiewicz - Lisowski, Kieruzel, Wołąkiewicz, Pietruszka - Paprzycki, Grzelak - Podgórski (75' Ryczkowski), Drozdowicz (68' Drzazga), Bąk (82' Biskup) - Mikołajczak. Trener: Krzysztof Brede.

Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (84' Olszewski), Matuszek, Ambrosiewicz, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (72' Ledecky), Angulo. Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Mikołajczak, Drzazga - Kądzior, Ł. Wolsztyński.
Sędziował Szymon Matuszek (Płock).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również