Chętnych na zabrzan nie ma. "Nie chcemy sprzedawać za wszelką cenę"

18.06.2014
- Może się zdarzyć, że ktoś się zgłosi, zapłaci i któryś z chłopaków wyjedzie, ale na razie konkretnych ofert nie ma. Nie chcemy sprzedawać za wszelką cenę - mówi o ewentualnych odejściach trener Robert Warzycha.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Trener Robert Warzycha urlop przed nowym sezonem spędził w Stanach Zjednoczonych. Mimo że był daleko od Zabrza, to myślami często gościł przy Roosevelta. - Trenerzy podczas wolnego nie odpoczywają. Nie ma takiej możliwości, by nie myślało się o drużynie i o tym, jakby coś zmienić i ją wzmocnić. Tak ma każdy, niezależnie czy pracuje w ekstraklasie, czy w lidze okręgowej - przyznaje.

A myśleć jest o czym. Jak to zwykle bywa w okresie przygotowawczym - najwięcej o kadrze na nowy sezon. Z nowych twarzy na pierwszych zajęciach pojawił się tylko Mateusz Wrzesień, który ostatnio dobrze sobie radził w Zagłębiu Sosnowiec. Wcześniej zapowiadano przyjazd zagranicznych zawodników, jednak ich temat upadł.

- Inne kluby też nie śpią. Mieliśmy dwóch zawodników, którzy mogli przyjechać, byli już praktycznie dograni, jednak ostatecznie nie doszli do porozumienia z klubem. To się zdarza. Oczywiście dalej będziemy szukać wzmocnień - podkreśla Warzycha.

Gdzie Górnik będzie szukał wzmocnień? Zabrzanie nie zamierzają się ograniczać tylko do polskich zawodników, ale też na siłę nie muszą szukać nowych piłkarzy - przy Roosevelta trenuje spora grupa graczy, którzy poprzedni sezon spędzili na wypożyczeniach. Pierwsze decyzje personalne powinniśmy poznać przed wyjazdem zespołu do Wronek.

- To nie znaczy jednak, że to będzie ostateczna kadra, którą zgłosimy do rozgrywek. Zdarzają się kontuzje i różne inne rzeczy i coś się może zmienić, ale nie diametralnie - zaznacza Warzycha. Wspomniane kontuzje już teraz dają się zabrzanom we znaki. Na razie nie ma co liczyć na występy Błażeja Augustyna, Mariusza Magiery i Mariusza Przybylskiego.

Zwłaszcza na powrót "Magica" kibice czekają bardzo długo. Ostatni raz Magiera wybiegł na boisko w kwietniu poprzedniego roku. W najbliższych tygodniach na pewno powrót na boisko nie będzie miał  miejsca. - Po roku rehabilitacji nie można zacząć z "wysokiego C". Powoli wdrażamy go w treningi. Kiedy nabierze pełnej sprawności? Nie wiemy. To też zależy od organizmu, ale na pewno zajmie to kilka ładnych tygodni... - wyjaśnia Warzycha.

A co z ubytkami? Jak na razie nie ma konkretnych ofert za piłkarzy, którzy mają ważne kontrakty. - Może się zdarzyć, że ktoś się zgłosi, zapłaci i któryś z chłopaków wyjedzie, ale na razie konkretnych ofert nie ma. Nie chcemy sprzedawać za wszelką cenę. Nasi piłkarze na pewno byli obserwowani i ktoś w odpowiednim momencie może będzie chciał kupić naszego gracza. Zawodnicy przecież po to grają, żeby trafiać do lepszych klubów. U nas są bardzo modne wyjazdy za granicę, bo tam są jednak większe pieniądze, no i można się pokazać w lepszych ligach - mówi szkoleniowiec.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również