"Chcę, żeby w klubie było więcej dyskrecji i profesjonalizmu w tej sprawie"

08.03.2014
- Będę robił wszystko, żeby taka sytuacja za mojej kadencji w Górniku się nie powtórzyła, bo uważam, że są to wielkie błędy - mówi prezes Zbigniew Waśkiewicz. Co ma na myśli? Odejście Pawła Olkowskiego.
Sytuacja finansowa Górnika nie od dzisiaj jest dosyć trudna. Ratunkiem dla klubowej kasy mogą być transfery najlepszych zawodników. Zabrzanie jednak nie do końca wykorzystują to - za darmo latem odejdzie Paweł Olkowski, kontrakt skończy się też Prejuce'owi Nakoulmie.

- Nie chciałbym komentować polityki i działań poprzedniego zarządu. Myślę, że to ich warto byłoby zapytać dlaczego jest tak, a nie inaczej. Będę robił wszystko, żeby taka sytuacja za mojej kadencji w Górniku się nie powtórzyła, bo uważam, że są to wielkie błędy. Jeśli można na zawodniku zarobić niemałe pieniądze, a on odchodzi za darmo, to znaczy, że ktoś, gdzieś popełnił błąd. Zawsze istnieje też opcja, że zawodnik był na tyle zdeterminowany, by odejść za darmo, że nie dało się z nim dogadać. To zawsze duży problem dla klubu, ale ja mam pomysł jak te sprawy poukładać - komentuje nowy prezes "Trójkolorowych", Zbigniew Waśkiewicz.

Sytuacja z Nakoulmą w dalszym ciągu nie jest jasna - piłkarz jeszcze nie podpisał kontraktu na przyszły sezon, mimo że w mediach sporo pisze się o klubach, które podobno są "Prezesem" zainteresowane. - Czytałem te wszystkie doniesienia i powiem szczerze, że nie wiem czy śmiać się czy płakać. Nie wiem czy to zawodnik takie rzeczy opowiadał, czy ma tak medialnego menadżera, czy też klub budował wokół niego takie pseudozainteresowanie, żeby było o nim głośno w mediach. Na pewno będę chciał, żeby w klubie była dużo większa dyskrecja w takich sprawach i znacznie więcej profesjonalizmu, bo to było nieprofesjonalne - przyznaje Waśkiewicz.

Problem z Olkowskim jest taki, że obecnie nie ma z niego pożytku - wciąż leczy kontuzję, której nabawił się przed wznowieniem rozgrywek. - Ja tego człowieka nie znam i nie wiem jak w rzeczywistości jego sytuacja wygląda. Zawsze w takim wypadku pojawia się gdybanie, czy on na pewno jest kontuzjowany czy też się oszczędza, bo boi się, że złapie uraz, który zakłóci mu dobry start w nowym klubie. Można to różnie interpretować, ale dla mnie podstawą działania jest przekonanie każdego z zawodników, że klub jest ich partnerem i może im wiele dać jeśli współpraca będzie układać się na partnerskich warunkach - mówi sternik zabrzan.
źródło: Sport na Śląsku

Przeczytaj również