Były zawodnik Górnika przestrzega: Lech wraca na właściwe tory

27.03.2012
Wielu twierdzi, że takiej szansy na zwycięstwo w Poznaniu nie było już od dawna. Nie zgadza się z nimi Krzysztof Bukalski, były gracz zabrzan, który strzelił gola, gdy Górnik ostatni raz wygrywał przy Bułgarskiej.
To były dość odległe czasy. W pierwszej ligowej kolejce sezonu 2003/2004 zabrzanie pojechali na mecz do Poznania. Inauguracja wypadła świetnie, bo po bramkach Adriana Sikory i właśnie Bukalskiego udało się wygrać przy Bułgarskiej. To było jednak świeżo po powrocie Lecha do ekstraklasy. Poznaniacy dopiero budowali potęgę klubu. Wówczas ich skład niczym nie imponował, podobnie jak stadion czy warunki organizacyjne. Szybki rozwój sprawił jednak, że od blisko dziewięciu lat Górnik nie przywiózł ze stolicy Wielkopolski trzech punktów.

Teraz zabrzanie mają ponoć na przełamanie niepowtarzalną szansę. Ale czy na pewno? - Nie rozpatruję tego w tych kategoriach. Ale trzeba uważać, bo po kilku słabych meczach, Lech pokazał, że wraca na właściwe tory. To będzie ciężki mecz, bo spotykają się dwa zespoły, które w ostatniej kolejce pokazały się z dobrej strony. Górnik nie stoi na straconej pozycji, ale... Lech to jednak klasa. Przed swoją publicznością na pewno zagra bardzo ofensywnie, więc zapowiada się ciekawe widowisko - przewiduje Krzysztof Bukalski.

Choć "Kolejorz" w tym sezonie notorycznie zawodzi, zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław może stanowić pewne światełko w tunelu. - Lech wraca do formy, ale też Górnik pokazał, że jest w dobrej dyspozycji. To drużyna bardzo zdyscyplinowana, mecz z Cracovią pokazał, że drzemie w niej potencjał. Że rywal był słaby? Może, ale... gdyby Górnik też był słaby to by przegrał. Więc na pewno w Poznaniu stać na niespodziankę. No, ale właśnie - niespodziankę. Bo faworytem będzie Lech - kończy obecny trener Garbarni Kraków.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również