Były piłkarz GKS-u Katowice: Koledzy zabiliby mnie za Ruch

18.06.2013
Tomasz Hołota ma dopiero 22 lata, a dysponuje sporym doświadczeniem. Zwłaszcza w rozgrywkach I ligi, w której rozegrał już 85 spotkań. Gdzie katowiczanin będzie występował w przyszłym sezonie?
- Myślę, że już w tym tygodniu będzie wiadomo w jakiej drużynie zagram. Myślałem o wyjeździe zagranicę , ale chyba potrzebuję jeszcze trochę „ograć się” w polskiej Ekstraklasie. No i język. Przede wszystkim muszę się go jeszcze poduczyć - mówi w rozmowie z ekstraklasa.net pomocnik.

Gdy Tomasz Hołota grał w Katowicach, sytuacji GKS-u była podobna do tej, jaką zastał w Polonii Warszawa - trudna. W końcu w obu klubach "mieszał" Ireneusz Król. Mimo to, zawodnik z setymentem wspomina tamten czas. - W Katowicach przede wszystkim mieszkałem z rodzicami, więc pod względem finansowym nie było źle. Zawsze miałem zapewnione jedzenie, czy podwiezienie na trening. Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to było to dla mnie idealne miejsce . Stawiano na mnie, więc miałem szansę na rozwijanie się jako piłkarz. Zawsze będę za to wdzięczny GieKSie! - podkreśla Hołota, który szansę debiutu dostał od Adama Nawałki.

Piłkarz od małego marzył o założeniu koszulki zespołu z Bukowej. - Taki Ruch Chorzów w ogóle nie wchodził w grę. Koledzy z osiedla by mnie chyba za to zabili (śmiech). Gdy byłem mały, tata zabierał mnie często na mecze GKS-u. Później sam zasiadałem na „Blaszoku”. Kilka razy chciałem się wybrać na jakieś wyjazdowe spotkanie, ale niestety rodzice mi tego surowo zabraniali - kończy.
źródło: ekstraklasa.net

Przeczytaj również