Były napastnik "Niebieskich" znów skarcił Górnika Zabrze
17.09.2013
Zagłębie Lubin bardzo słabo rozpoczęło mecz w Zabrzu. Bezlitośnie wykorzystał to Górnik, który po dwóch kwadransach zasłużenie prowadził już 2-0 po trafieniach Rafała Kosznika i Prejuce'a Nakoulmy. Bramki gospodarzy przyćmiło jednak kapitalne trafienie Arkadiusza Piecha. Były napastnik "Niebieskich" kapitalnie przymierzył z dystansu z ok. 30 metrów, a piłka wpadła w okienko bramki Pavelsa Steinborsa.
- Postanowiłem zamknąć oczy i uderzyć na bramkę. Wpadło, ale żałuję, bo zabrakło bramki czy dwóch, żebyśmy zdobyli ten mecz wygrali, albo chociaż zremisowali, więc nie za bardzo jest się z czego cieszyć - przyznaje napastnik Zagłębia.
Po raz drugi Piech trafił do zabrzańskiej bramki w doliczonym czasie gry drugiej połowy, ale uwadze sędziego nie uszła pozycja spalona, na której w momencie podania piłkarz się znajdował.
- Mogłem się lepiej zachować, bo trochę ta akcja trwała. Widziałem, że Bartek Rymaniak holuje piłkę i czeka, aż ktoś wyjdzie mu na pozycję. Zagrał bardzo dobrze, ale ja mogłem cofnąć się te dwa kroki i może wtedy cieszylibyśmy się z punktu. Nie mam zamiaru nawet z sędzią polemizować, bo wiem, że spalony był - przyznaje zawodnik lubinian.
Snajper "Miedziowych" nie potrafił znaleźć wytłumaczenia dla słabej postawy drużyny przy Roosevelta. - Nie weszliśmy dobrze w ten mecz. Graliśmy tak, że ciężko w ogóle to wytłumaczyć. Nie wiem o co tu chodzi, bo założenia były zupełnie inne, a na boisku wszystko się posypało - kręci głową z niedowierzaniem Piech.
- Postanowiłem zamknąć oczy i uderzyć na bramkę. Wpadło, ale żałuję, bo zabrakło bramki czy dwóch, żebyśmy zdobyli ten mecz wygrali, albo chociaż zremisowali, więc nie za bardzo jest się z czego cieszyć - przyznaje napastnik Zagłębia.
Po raz drugi Piech trafił do zabrzańskiej bramki w doliczonym czasie gry drugiej połowy, ale uwadze sędziego nie uszła pozycja spalona, na której w momencie podania piłkarz się znajdował.
- Mogłem się lepiej zachować, bo trochę ta akcja trwała. Widziałem, że Bartek Rymaniak holuje piłkę i czeka, aż ktoś wyjdzie mu na pozycję. Zagrał bardzo dobrze, ale ja mogłem cofnąć się te dwa kroki i może wtedy cieszylibyśmy się z punktu. Nie mam zamiaru nawet z sędzią polemizować, bo wiem, że spalony był - przyznaje zawodnik lubinian.
Snajper "Miedziowych" nie potrafił znaleźć wytłumaczenia dla słabej postawy drużyny przy Roosevelta. - Nie weszliśmy dobrze w ten mecz. Graliśmy tak, że ciężko w ogóle to wytłumaczyć. Nie wiem o co tu chodzi, bo założenia były zupełnie inne, a na boisku wszystko się posypało - kręci głową z niedowierzaniem Piech.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów