Był już na wylocie, teraz jest najlepszym strzelcem GKS-u Tychy
30.10.2012
Poprzedni sezon dla Folca nie był udany. Strzelił zaledwie trzy bramki. Taki wynik nie zadowalał działaczy, chcieli wzmocnić atak przed I ligą. Problem w tym, że przed sprowadzeniem nowych napastników, trzeba było się pożegnać ze starymi, a Folc miał jeszcze ważny kontrakt.
Działacze wzięli napastnika na rozmowę. Ustalili, że do tematu wrócą w grudniu. Folc trafił do rezerw, z których powrócił do pierwszego składu przez... przypadek. - Po bezbramkowej serii Dawida Jarki postanowiłem dokonać roszady w ataku. Poszedłem na mecz rezerw z Rozwojem II Katowice. Kontuzji doznał Łukasz Tumicz, a Folc strzelił gola. Sześć dni później pojechał z nami do Nowego Sącza - mówi trener Piotr Mandrysz.
Od tego momentu Folc strzelił sześć bramek w dziewięciu spotkaniach. - To jest przykład, że w sporcie liczy się charakter i solidna praca. Jest nie do wyjęcia z pierwszego składu - cieszy się szkoleniowiec tyszan.
Działacze wzięli napastnika na rozmowę. Ustalili, że do tematu wrócą w grudniu. Folc trafił do rezerw, z których powrócił do pierwszego składu przez... przypadek. - Po bezbramkowej serii Dawida Jarki postanowiłem dokonać roszady w ataku. Poszedłem na mecz rezerw z Rozwojem II Katowice. Kontuzji doznał Łukasz Tumicz, a Folc strzelił gola. Sześć dni później pojechał z nami do Nowego Sącza - mówi trener Piotr Mandrysz.
Od tego momentu Folc strzelił sześć bramek w dziewięciu spotkaniach. - To jest przykład, że w sporcie liczy się charakter i solidna praca. Jest nie do wyjęcia z pierwszego składu - cieszy się szkoleniowiec tyszan.
Polecane
I liga