Brzęczek: "Jestem rozczarowany". Dla kogo ten lider?

08.11.2016
- Z jednej strony dziękuję tym kibicom, którzy dziś byli i stworzyli fantastyczne widowisko, którzy nas dopingowali i zaczynają doceniać postawę zawodników.  Ale jestem rozczarowany ilością ludzi na naszym stadionie, bo choć nie wiemy na którym miejscu będziemy w czerwcu, to GKS wiele lat czekał by być na czele tabeli - nie krył po meczu z Olimpią Grudziądz trener GKS-u Katowice, Jerzy Brzęczek. 
Łukasz Sobala/PressFocus
O problemach z frekwencją przy Bukowej pisaliśmy już kilkukrotnie. Na stadionie GKS-u tylko w ubiegłym sezonie zasiadało średnio o połowę mniej widzów, niż 8 lat wcześniej, kiedy katowiczanie bili się o awans na zaplecze Ekstraklasy. Trudno było nie zauważyć, że spadkowa tendencja wygląda na stałą, a w regionie zwyczajnie maleje zainteresowanie klubem. Sportowa stagnacja, kolejne rozczarowania i przestarzały obiekt nie pomagały w budowaniu solidnej średniej widzów. I kiedy "GieKSie" spadało, konkurencji w regionie rosło. Jeszcze 10 lat temu klub ze stolicy województwa miał trzecią średnią w regionie, dziś wyraźnie wyprzedza go aż pięć klubów z okolicy!




- To nie jest też tak, że teraz GKS nie grał w Ekstraklasie więc kolejne pokolenia będą dopingować inny klub. Nie znam zbyt wielu takich przykładów. Znam wiele osób które przestały chodzić na mecze, ale nie zmienili klubu. Mam wrażenie, że w 90 procentach klub wybiera się na całe życie. Ci kibice teraz drzemią, śpią i musimy zrobić bum i pokazać im że jest fajnie, a może być jeszcze lepiej - mówił nie tak dawno w obszernej rozmowie z naszym portalem Rafał Kędzior, kierownik działu marketingu w klubie. Jeśli ma racje, to dobre wyniki i świetna atmosfera wokół klubu z Bukowej nie obudziły jeszcze niedowiarków, którzy przez lata przyzwyczaili się do ogólnej mizerii w Katowicach. Dziś fani "GieKSy" pierwszy raz od lat mogą śmiało zaśpiewać słowa "Lidera mamy", ale zainteresowanych pozostała garstka - raptem 2300 osób na meczu z Olimpia Grudziądz - poniżej średniej z ubiegłego sezonu! W tym samym dniu na trybunach dołującego w Ekstraklasie chorzowskiego Ruchu zjawiło się prawie 7500 widzów, "derbiki" w Bielsku obejrzało ponad 8000, a tydzień wcześniej wspierać legitymujący się kompromitującą serią porażek GKS Tychy wybrało się 3500 osób.

- Kibice tworzą tu fenomenalny doping, ale czekam również na tych, którzy poza stadionem często wspominają o tym, że marzą o "GieKSie" w Ekstraklasie. Chciałbym ich serdecznie zaprosić na nasz stadion i zobaczyć jak dopingują drużynę - zaapelował po piątkowym starciu trener Brzęczek. Poskutkuje?
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również