W fatalnym stylu żegnają ligowy rok 2018 piłkarze Gónika Zabrze. Podopieczni trenera Marcina Brosza nie mieli argumentów by przeciwstawić się liderowi z Gdańska, a - co gorsza - sami pomagali rywalowi w zdobywaniu bramek. Szkoleniowiec 14-krotnych Mistrzów Polski raz za razem chował twarz w dłoniach. Jego zespół po 20 rozegranych spotkaniach pozostaje w strefie spadkowej Lotto Ekstraklasy.
Brosz łapie się za głowę. Górnicy pomagają liderowi
Lechia dominowała od pierwszej minuty, a pierwszego gola podarowali jej Górnicy. W 14. minucie piłkę przed swoim polem karnym stracił Szymon Żurkowski, Rafał Wolski błyskawicznie odegrał na lewą stronę do Lukasa Haraslina, ten wpadł w pole karne i oddał strzał. Tomasz Loska obronił, ale sparował piłkę przed siebie, a że znacznie przytomniej od Pawła Bochniewicza zachował się Artur Sobiech, to lider tabeli po chwili mógł cieszyć się z prowadzenia.
W sposobie, w jaki zabrzanie dali sobie wbić gola nie było ani grama przypadku. Przez zdecydowaną większość pierwszej połowy goście byli zmuszeni do grania na własnej połowie. Mieli wielki kłopot z wyprowadzeniem piłki, bo skuteczny pressing stosowali gdańszczanie. Górnik nie radził sobie w środku, sporo działo się też z lewej strony ich rywala, gdzie na tle Adama Wolniewicza błyszczał 22-letni Haraslin. Gdyby podopieczni Piotra Stokowca pod bramką Loski dokonywali lepszych wyborów, na przerwę schodziliby ze zdecydowanie większą zaliczką.
Gospodarze podwyższyli wynik 5 minut po przerwie. Piłkę po na połowie rywala przejął Tomasz Makowski, dośrodkował w "szesnastkę", gdzie ratujący zespół przed rzutem rożnym Wolniewicz zagrał wprost pod nogi Wolskiego. Pomocnik lidera efektownym uderzeniem pokonał Loskę. W 54. było po meczu. Adam Gryszkiewicz pomylił się pod polem karnym przeciwnika. Piłkę przejęli gospodarze, uruchomili Artura Sobiecha, który zagrał do wychodzącego na pozycję Filipa Mladenovicia, a ten mocnym strzałem zdobył gola na 3:0 dla Lechii.
Czwarty gol dla gdańszczan padł w 71. minucie. Z rożnego w pole karne dośrodkował Mladenović, nieudanie na linii piąstkował Loska, do piłki - mimo asysty obrońców z Zabrza - najwyżej wyskoczył Flavio Paixao i z bliska wpisał się na listę strzelców.
Zabrzanie byli w sobotę zdecydowanie słabsi, ale mieli okazje na bramki. Przy 0:1 z rzutu rożnego dośrodkował Wolniewicz, a głową minimalnie przestrzelił Kamil Zapolnik. Przy 0:2 korner strzałem głową zamykał Szymon Matuszek, ale Dusan Kuciak zbił piłkę nad poprzeczkę. Przy 0:3 najpierw z dystansu pomylił się Maciej Ambrosiewicz, a później w znakomitej sytuacji z podania Łukasza Wolsztyńskiego nie potrafił skorzystać Igor Angulo.
Oba zespoły kończą rok 2018 w zdecydowanie różnych nastrojach. Lechia pozostaje samodzielnym liderem, zabrzanie to wciąż przedostatnia drużyna ligi. Górnik pokutuje za przespane, letnie okienko transferowe. W tym zimowym musi się wzmocnić. Z zestawieniem, jakim obecnie dysponuje Marcin Brosz, ligę dla Zabrza utrzymać będzie bardzo trudno...
Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 4:0 (1:0)
1:0 - Artur Sobiech 14'
2:0 - Rafał Wolski 51'
3:0 - Filip Mladenović 55'
4:0 - Flavio Paixao 72'
Lechia: Kuciak - Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović - Makowski, Wolski (65' Michalak), Kubicki - Paixao, Sobiech (71' Arak), Haraslin (82' Vikri). Trener: Piotr Stokowiec.
Górnik: Loska - Wolniewicz, Koj, Bochniewicz, Gryszkiewicz - Zapolnik (67' Ł. Wolsztyński), Matuszek (82' Ryczkowski), Żurkowski, Jimenez - Urynowicz (46' Ambrosiewicz), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Żółte kartki: Wolski (Lechia), Wolniewicz, Matuszek (Górnik)
Widzów: 9757