Brazylia podbiła Mysłowice
31.05.2009
Od wtorku do niedzieli fani siatkówki plażowej na Śląsku mogli podziwiać najlepszych zawodników globu. Do Mysłowic przyjechała bowiem cała światowa czołówka, aby rywalizować w zawodach SWATCH FIVB Word Tour. To druga impreza tej rangi w tym miejscu. W zeszłym roku rywalizowały panie, tym razem panowie.
Po zakończeniu turnieju wszyscy podkreślali jego profesjonalną organizację. - Jesteśmy pierwszy raz w Polsce. Ogromne wrażenie zrobiła na nas panująca tu atmosfera. Wszystko było super - przyznał Amerykanin Jacob Gibb, zdobywca brązowego medalu. - Z przyjemnością zagramy w przyszłym roku - wtórował z uśmiechem jego partner, Sean Rosenthal.
Mniej powodów do zadowolenia mieli niestety polscy zawodnicy. W zawodach wzięło udział siedem naszych par. Cztery przegrały w eliminacjach, a trzy zagrały w turnieju głównym. Najdłużej w rywalizacji pozostawali Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel, którzy w II rundzie przegrali z Niemcami Klemperer/Koreng, a w walce o kolejny etap polegli z Brazylijczykami Marcio Araujo/Fabio Luiz i odpadli z dalszych rozgrywek.
Zwycięzcami zostali Alison Cerutti i Harley Marques. W finale stoczyli ostry bój z Amerykanami Jennings/Fuerbringer. A przyznać trzeba, że było o co walczyć. Wygrani zgarnęli 30.000 dolarów (II-miejsce - 21.000, III-miejsce - 15.000). - Cieszymy się bardzo. Długo przygotowywaliśmy się do zawodów i włożyliśmy sporo pracy, aby odnieść sukces. Jest to nasze drugie wspólne złoto - nie krył zadowolenia Harley. Warto zaznaczyć, że siatkarze z Kraju Kawy nie przegrali ani jednego meczu, a w sumie stracili tylko jeden set.
- Porażka z najlepszymi zawodnikami na świecie ujmy nie przynosi. Drugie miejsce jak najbardziej cieszy. Srebro jest również bardzo cenne. Może następnym razem się uda - podsumował Mat Fuerbringer.
Po zakończeniu turnieju wszyscy podkreślali jego profesjonalną organizację. - Jesteśmy pierwszy raz w Polsce. Ogromne wrażenie zrobiła na nas panująca tu atmosfera. Wszystko było super - przyznał Amerykanin Jacob Gibb, zdobywca brązowego medalu. - Z przyjemnością zagramy w przyszłym roku - wtórował z uśmiechem jego partner, Sean Rosenthal.
Mniej powodów do zadowolenia mieli niestety polscy zawodnicy. W zawodach wzięło udział siedem naszych par. Cztery przegrały w eliminacjach, a trzy zagrały w turnieju głównym. Najdłużej w rywalizacji pozostawali Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel, którzy w II rundzie przegrali z Niemcami Klemperer/Koreng, a w walce o kolejny etap polegli z Brazylijczykami Marcio Araujo/Fabio Luiz i odpadli z dalszych rozgrywek.
Zwycięzcami zostali Alison Cerutti i Harley Marques. W finale stoczyli ostry bój z Amerykanami Jennings/Fuerbringer. A przyznać trzeba, że było o co walczyć. Wygrani zgarnęli 30.000 dolarów (II-miejsce - 21.000, III-miejsce - 15.000). - Cieszymy się bardzo. Długo przygotowywaliśmy się do zawodów i włożyliśmy sporo pracy, aby odnieść sukces. Jest to nasze drugie wspólne złoto - nie krył zadowolenia Harley. Warto zaznaczyć, że siatkarze z Kraju Kawy nie przegrali ani jednego meczu, a w sumie stracili tylko jeden set.
- Porażka z najlepszymi zawodnikami na świecie ujmy nie przynosi. Drugie miejsce jak najbardziej cieszy. Srebro jest również bardzo cenne. Może następnym razem się uda - podsumował Mat Fuerbringer.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia