Brat A. Milika: Jak mnie kopnął w głowę, to myślałem, że mi ją urwie

14.09.2012
- Obaj z bratem od dziecka jesteśmy fanami Manchesteru United i to ten zespół w menedżerze prowadzę. W ataku gram ja ze Zlatanem Ibrahimoviciem, bo Rooneya gdzieś sprzedałem - mówi Arkadiusz Milik.
Na łamach dziennika "Sport", Łukasz Milik, brat Arkadiusza i kierownik zespołu Młodej Ekstraklasy Górnika Zabrze, wspomina pierwsze występy dzisiejszego napastnika Górnika. - Kiedy nam, 14-letnim już wtedy chłopakom, brakowało jednego do gry, to braliśmy go do siebie. Niby cały czas bawił się w piasku, ale tylko na to czekał - wspomina Łukasz. - Bali się, że skoro jestem od nich młodszy, to zrobią mi krzywdę - dodaje Arek. - Tyle, że tak naprawdę już wtedy był od nas lepszy - przyznaje starszy z braci. - Zresztą już w wieku trzech lat miał "powera". Jak mnie kopnął w głowę, to myślałem, że mi ją urwie - uśmiecha się.

Treningi rozpoczął w wieku siedmiu lat w Rozwoju Katowice, choć w tym klubie wówczas najmłodszą drużyną była ta szkoląca chłopców... trzy lata starszych. - Trzy lata to w tym wieku ogromna różnica. Reszta przy mnie to były chłopy, a nie chłopcy - wspomina. Problemów z treningami jednak nie miał. Co innego jego mama. - Bo tak często musiał zrywać się z lekcji, żeby zdążyć na trening - a musiał dojeżdżać autobusami sam z Tychów - że nauczyciele już nie chcieli go puszczać - wyjaśnia Łukasz. Problem rozwiązały dopiero przenosiny w wieku 10 lat do katowickiej podstawówki.

Wtedy w Rozwoju funkcjonowała już jego grupa wiekowa, więc mógł rywalizować z rówieśnikami. - Arek był najlepszy, a cała reszta nakręcała się, aby mu dorównać. Słabszy okres miał tylko między 11. a 12. rokiem życia - twierdzi Łukasz, ale jego młodszy brat zaraz się obrusza. - Jaki słabszy?! Po prostu Wojtek Król wtedy tak odpalił! - ripostuje gracz Górnika Zabrze. Dodajmy, że wówczas już wyróżniał się także Konrad Nowak, także grający w Zabrzu.

Co było dalej, wiadomo. W Rozwoju wiedzieli już, że mają do czynienia z nieprzeciętnym talentem. Zaczęły się po niego zgłaszać takie kluby jak Legia Warszawa czy Tottenham Hotspur. On jednak trafił do Zabrza, choć tam na początku nie było różowo. - Przełomowy był 1 kwietnia i mecz z Koroną. Strzeliłem wtedy dwa gole, a później brat zawiózł mnie na spotkanie z Jessicą. Wtedy zaczęliśmy być ze sobą na dobre i od tego czasu nic się nie zmienia. Dlatego wieczory to dla mnie Jessica i czasem jakiś film - zdradza Arkadiusz. Bez zmian pozostaje też zamiłowanie do gry komputerowej Football Manager. - Obaj z bratem od dziecka jesteśmy fanami Manchester United, więc ten zespół prowadzę. W ataku gram ja ze Zlatanem Ibrahimoviciem. Rooneya gdzieś sprzedałem - kończy Arkadiusz Milik.
źródło: Sport

Przeczytaj również