Bramkarze w rolach głównych. Odra minimalnie lepsza od GKS-u
04.11.2017
Obydwaj szkoleniowcy wprowadzili kilka zaskakujących zmian w składach swoich zespołów. W Odrze z pewnością sporym zaskoczeniem była zmiana na pozycji bramkarza. Weinzettel przyzwoicie prezentował się w tym sezonie, a mimo to dziś trener Smyła postawił na Kuchtę, który do tej pory był tylko rezerwowym. Na ławce usiadł także Rafał Brusiło, który do tego meczu grał we wszystkich spotkaniach od 1 do 90 minuty.
Zmiany w składzie GKS-u to raczej konieczność niż pomysł trenera Tarasiewicza. Z powodu lekkich urazów w kadrze meczowej zabrakło Abramowicza i Grzeszczyka, w ich miejsce w składzie pojawili się Szywacz i Gancarczyk, dla którego był to dopiero drugi mecz w tym sezonie. Pierwszy występ zaliczył tydzień temu w derbowym spotkaniu z GKS Katowice, gdy pojawił się na boisku w końcówce meczu.
Stan murawy na stadionie w Opolu był fatalny, a mimo to oglądaliśmy całkiem dobre spotkanie. Spodziewaliśmy się, ze tyszanie zaczną ostrożnie i postarają się "wciągnąć" Odrę na własną połowę, a tymczasem to GKS w pierwszych minutach atakował i miał nawet kilka dobrych okazji. Najlepszą w pierwszej odsłonie miał Biernat, który dobrze znalazł się w polu karnym gości przy wrzutce Ćwielonga, ale strzał obrońcy GKS-u był niecelny. Odra zagrała dokładnie tak samo jak w poprzednich meczach na własnym boisku. Grała "prostą" piłkę, ale za to niezwykle skuteczną. Opolanie wyprowadzali szybkie kontrataki, które często kończyły się strzałami bardzo aktywnego dziś Skrzypczaka. W 27 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Winiarczyk dośrodkował na 11 metr, a tam świetnie znalazł się Gabriel Nowak, który precyzyjnym strzałem głową pokonał Dobrolińskiego. Ta bramka zdecydowanie podcięła skrzydła piłkarzom Ryszarda Tarasiewicza. Tyszanie do końca pierwszej połowy mieli problemy z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy. odra tymczasem grała "swoje" W końcówce miała jeszcze dwie doskonałe okazje do podwyższenia prowadzenia, ale gości uratowały interwencje Dobrolińskiego, który fenomenalnie bronił strzały Nowaka i Skrzypczaka.
Widząc nieporadność swoich zawodników trener Tarasiewicz już w przerwie zdecydował się na podwójna zmianę i przejście na ustawienie z dwoma napastnikami. To był wyraźny sygnał, że tyszanie mają zamiar jak najszybciej odrobić straty. No i w 51 minucie było bardzo blisko. Gancarczyk świetnie przymierzył z rzutu wolnego, ale piłkę w linii bramkowej wybił Winiarczyk. Chwile później to Odra była bliska zdobycia gola. Po raz kolejny tyszanie mieli problem z defensywą przy stałym fragmencie gry, ale po raz kolejny w tym spotkaniu fantastycznie interweniował Dobroliński, który obronił dobry strzał Niziołka. w 55 minucie dobrze spisał się również Kuchta, który z najwyższym trudem odbił groźne uderzenie Zapolnika. Bramkarz Odry był w drugiej połowie mocno zapracowany. W 69 minucie strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego próbował zaskoczyć go Gancarczyk, ale Kuchta ponownie świetnie się spisał. Im dłużej trwało to spotkanie, tym coraz bardziej nerwowo grali tyszanie, przez co mniej było dogodnych sytuacji bramkowych, a gdy już takowe udało się stworzyć, to na przeszkodzie stawał Mateusz Kuchta.
W samej końcówce gospodarze mieli kilka doskonałych okazji do podwyższenia rezultatu. Sytuacje sam na sam z bramkarzem mieli Wodecki i Skrzypczak, ale za kazdym razem lepszy był Dobroliński, który niemal w pojedynkę walczył z ofensywą Odry.
Ostatecznie po bardzo dobrym i emocjonującym spotkaniu Odra wygrywa 1:0 i przynajmniej na kilka godzin wskakuje na pozycje wicelidera
Odra Opole - GKS Tychy 1:0 (1:0)
1:0 Nowak, 27 min. (głową)
Odra: Kuchta - Trznadel, Bodzioch, Kowalski, Winiarczyk – Marzec (62' Brusiło), Niziołek, Habusta, Nowak (78' Peroński), Wodecki – Skrzypczak
GKS: Dobroliński - Biernat, Tanżyna, Gancarczyk, Szywacz (46' Grzybek) - Błanik, Bogusławski (75' Szumilas), Łuszkiewicz, Ćwielong, Radzewicz (46' Fidziukiewicz) - Zapolnik
Żółte kartki: Nowak - Biernat, Szywacz, Bogusławski
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica)
Zmiany w składzie GKS-u to raczej konieczność niż pomysł trenera Tarasiewicza. Z powodu lekkich urazów w kadrze meczowej zabrakło Abramowicza i Grzeszczyka, w ich miejsce w składzie pojawili się Szywacz i Gancarczyk, dla którego był to dopiero drugi mecz w tym sezonie. Pierwszy występ zaliczył tydzień temu w derbowym spotkaniu z GKS Katowice, gdy pojawił się na boisku w końcówce meczu.
Stan murawy na stadionie w Opolu był fatalny, a mimo to oglądaliśmy całkiem dobre spotkanie. Spodziewaliśmy się, ze tyszanie zaczną ostrożnie i postarają się "wciągnąć" Odrę na własną połowę, a tymczasem to GKS w pierwszych minutach atakował i miał nawet kilka dobrych okazji. Najlepszą w pierwszej odsłonie miał Biernat, który dobrze znalazł się w polu karnym gości przy wrzutce Ćwielonga, ale strzał obrońcy GKS-u był niecelny. Odra zagrała dokładnie tak samo jak w poprzednich meczach na własnym boisku. Grała "prostą" piłkę, ale za to niezwykle skuteczną. Opolanie wyprowadzali szybkie kontrataki, które często kończyły się strzałami bardzo aktywnego dziś Skrzypczaka. W 27 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Winiarczyk dośrodkował na 11 metr, a tam świetnie znalazł się Gabriel Nowak, który precyzyjnym strzałem głową pokonał Dobrolińskiego. Ta bramka zdecydowanie podcięła skrzydła piłkarzom Ryszarda Tarasiewicza. Tyszanie do końca pierwszej połowy mieli problemy z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy. odra tymczasem grała "swoje" W końcówce miała jeszcze dwie doskonałe okazje do podwyższenia prowadzenia, ale gości uratowały interwencje Dobrolińskiego, który fenomenalnie bronił strzały Nowaka i Skrzypczaka.
Widząc nieporadność swoich zawodników trener Tarasiewicz już w przerwie zdecydował się na podwójna zmianę i przejście na ustawienie z dwoma napastnikami. To był wyraźny sygnał, że tyszanie mają zamiar jak najszybciej odrobić straty. No i w 51 minucie było bardzo blisko. Gancarczyk świetnie przymierzył z rzutu wolnego, ale piłkę w linii bramkowej wybił Winiarczyk. Chwile później to Odra była bliska zdobycia gola. Po raz kolejny tyszanie mieli problem z defensywą przy stałym fragmencie gry, ale po raz kolejny w tym spotkaniu fantastycznie interweniował Dobroliński, który obronił dobry strzał Niziołka. w 55 minucie dobrze spisał się również Kuchta, który z najwyższym trudem odbił groźne uderzenie Zapolnika. Bramkarz Odry był w drugiej połowie mocno zapracowany. W 69 minucie strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego próbował zaskoczyć go Gancarczyk, ale Kuchta ponownie świetnie się spisał. Im dłużej trwało to spotkanie, tym coraz bardziej nerwowo grali tyszanie, przez co mniej było dogodnych sytuacji bramkowych, a gdy już takowe udało się stworzyć, to na przeszkodzie stawał Mateusz Kuchta.
W samej końcówce gospodarze mieli kilka doskonałych okazji do podwyższenia rezultatu. Sytuacje sam na sam z bramkarzem mieli Wodecki i Skrzypczak, ale za kazdym razem lepszy był Dobroliński, który niemal w pojedynkę walczył z ofensywą Odry.
Ostatecznie po bardzo dobrym i emocjonującym spotkaniu Odra wygrywa 1:0 i przynajmniej na kilka godzin wskakuje na pozycje wicelidera
Odra Opole - GKS Tychy 1:0 (1:0)
1:0 Nowak, 27 min. (głową)
Odra: Kuchta - Trznadel, Bodzioch, Kowalski, Winiarczyk – Marzec (62' Brusiło), Niziołek, Habusta, Nowak (78' Peroński), Wodecki – Skrzypczak
GKS: Dobroliński - Biernat, Tanżyna, Gancarczyk, Szywacz (46' Grzybek) - Błanik, Bogusławski (75' Szumilas), Łuszkiewicz, Ćwielong, Radzewicz (46' Fidziukiewicz) - Zapolnik
Żółte kartki: Nowak - Biernat, Szywacz, Bogusławski
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica)
Polecane
I liga