Bramkarz Górnika Zabrze: Nie wszyscy z nas dają sobie radę z presją

15.03.2010
Obserwując grę piłkarzy Górnika we wczorajszym meczu z GKP, na usta cisnęły się takie sformułowania jak nerwowość czy brak koncentracji. - Brakuje nam lidera - przyznają na Roosevelta.
Zawodnicy Górnika Zabrze pod ogromnym ciśnieniem grają już od wielu miesięcy, ale powie ktoś, że sami przecież sobie ten los zgotowali. Po szoku, jakim był spadek z ekstraklasy, powrót na salony to - wedle powszechnej opinii - ich obowiązek. Poczynając sobie jednak z tak dużą nerwowością jak we wczorajszym starciu z GKP Gorzów Wielkopolski, celu raczej nie osiągną.

- Nerwy są spowodowane tym, że w każdym spotkaniu mierzymy w trzy punkty, a nie zawsze gra się nam układa. Nie wszyscy dają sobie jeszcze radę z tą presją - przyznaje Sebastian Nowak. - Będąc piłkarzem Górnika, trzeba liczyć się z tym, że walczy się tu o najwyższe cele. A że jesteśmy na zapleczu ekstraklasy, to tym celem jest awans do elity - dodaje bramkarz zabrzan.

Trudno oprzeć się też wrażeniu, że kilku graczy musi się zmagać z większym stresem niż reszta. Mowa tu choćby o Przemysławie Pitrym i Pawle Strąku, do których kibice mają sporo pretensji. Wczoraj Pitrego, gdy ten był zmieniany, żegnały gwizdy. Z kolei Strąk opuszczał boisko w "akompaniamencie" braw, ale nie był to wcale dowód uznania fanów. Było wręcz przeciwnie.

- Musimy po prostu lepiej wchodzić w mecze, bo potem jest nerwówka. Jeśli się w tym względzie nie poprawimy, to o sukcesie będziemy mogli tylko pomarzyć - wskazuje Marcin Wodecki. - Mam też wrażenie, że brakuje nam lidera - podkreśla napastnik Górnika.  Co radzi Adam Nawałka? - Wczoraj za szybko chcieliśmy dojść do sytuacji bramkowych. Gdy nie ma spokoju, to rodzi się niedokładność, a to największy wróg piłkarza - zauważa trener I-ligowca.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również