Bramkarz Górnika w spotkaniu z Lechem mógł... zdobyć bramkę

08.03.2013
Eugeniusz Cebrat, mimo że był bramkarzem, mógł mieć na koncie jedną strzeloną bramkę. W spotkaniu z Lechem Poznań zrezygnował jednak z wykonywania rzutu karnego.
W 1985 roku Górnik rozbił Lecha aż 5-0. Jeszcze przy stanie 4-0, sędzia podyktował rzut karny dla "Trójkolorowych". - Pierwsi zaczęli wołać mnie z bramki koledzy. Ktoś z widowni podchwycił to hasło i za chwilę cały stadion skandował moje nazwisko - wspomina Cebrat.

- Słysząc propozycję kolegów i głosy kibiców, ruszyłem z bramki w kierunku środka boiska. Trochę dla żartu, choć akurat tego dnia wszyscy byliśmy tak naładowani energią, że pewnie bym strzelił tego karnego - opowiada.

Ostatecznie, to nie on wykonał "11", a Ryszard Komornicki. - Kątem oka zauważyłem trenera Huberta Kostkę, który dostawał przy linii białej gorączki. Krzyczał: "nie, nie!". Podszedłem do Waldka Matysika i wspólnie uśmiechnęliśmy się na widok trenerskich emocji. "Zobacz, co on tam wyrabia" - rzuciłem, bo trener wręcz miotał się na linii - mówi Cebrat.

Komornicki karnego... nie wykorzystał. - Po meczu w szatni trener ochłonął. "Wiesz, mogłeś podejść. Rysiek i tak nie strzelił" - kończy historię były gracz Górnika.
źródło: SPORT

Przeczytaj również