Bramkarz GKS-u Tychy: Celem jest ekstraklasa
30.11.2012
Piotr Misztal, bramkarz GKS-u Tychy, ma za sobą świetną rundę jesienną. - Największą satysfakcję sprawił mi mecz w Ząbkach, gdzie ponad połowę widzów na trybunach stanowili moi znajomi. Od rodziny poczynając, na kolegach kończąc. Bardzo chciałem się pokazać z jak najlepszej strony - mówi.
W Tychach zaaklimatyzował się dobrze. - W GKS znalazłem się dzięki pomocy Pawła Króla. To mój przyjaciel, z którym poznaliśmy się w reprezentacji do lat 17., a potem byliśmy razem w Koronie. Był nawet na moim weselu. To właśnie on powiedział tyskim działaczom, szukającym bramkarza, że jestem do dyspozycji. Kiedy jednak znalazłem się w Tychach, wyczułem, że wyżej niż moje stoją akcje Marka Igaza. Niestety dla Marka, wyeliminowała go kontuzja, więc dostałem szansę, a później nie dałem trenerowi powodu do zmiany. Z Markiem jesteśmy jednak dobrymi kolegami, których łączy samotność - on ma dziewczynę na Słowacji, a ja żonę w Warszawie - przyznaje.
Marzeniem Misztala jest trafienie do ekstraklasy. - Celem jest ekstraklasa. Organizacyjnie i finansowo to inny świat. Telewizja i tysiące widzów na trybunach. Chciałbym tam być. Na trybunach w Jaworznie zasiadali skauci, asystenci trenerów i szkoleniowcy klubów ekstraklasy. Propozycji gry w zespole z elity nie otrzymałem, ale liczę, że coś się ruszy - kończy.
W Tychach zaaklimatyzował się dobrze. - W GKS znalazłem się dzięki pomocy Pawła Króla. To mój przyjaciel, z którym poznaliśmy się w reprezentacji do lat 17., a potem byliśmy razem w Koronie. Był nawet na moim weselu. To właśnie on powiedział tyskim działaczom, szukającym bramkarza, że jestem do dyspozycji. Kiedy jednak znalazłem się w Tychach, wyczułem, że wyżej niż moje stoją akcje Marka Igaza. Niestety dla Marka, wyeliminowała go kontuzja, więc dostałem szansę, a później nie dałem trenerowi powodu do zmiany. Z Markiem jesteśmy jednak dobrymi kolegami, których łączy samotność - on ma dziewczynę na Słowacji, a ja żonę w Warszawie - przyznaje.
Marzeniem Misztala jest trafienie do ekstraklasy. - Celem jest ekstraklasa. Organizacyjnie i finansowo to inny świat. Telewizja i tysiące widzów na trybunach. Chciałbym tam być. Na trybunach w Jaworznie zasiadali skauci, asystenci trenerów i szkoleniowcy klubów ekstraklasy. Propozycji gry w zespole z elity nie otrzymałem, ale liczę, że coś się ruszy - kończy.
Polecane
I liga