Bramkarz GKS-u Tychy "był na dachu, ale spadł... do piwnicy"
02.08.2012
W poprzednim sezonie, w barwach Znicza Pruszków, Misztal aż w 15 z 30 rozegranych meczów zachowywał czyste konto. - Gdybym z takim bilansem skończył najbliższy sezon, to byłbym wniebowzięty. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że zadanie będzie niezwykle trudne. W Pruszkowie trener Mariusz Pawlak ustalał drużynę pod grę obronną i na niej skupialiśmy uwagę. W GKS-ie sposób gry jest zdecydowanie inny, bardziej ofensywny, a to sprawia, że ryzyko straty gola jest znacznie większe. Będę jednak robił wszystko, co się da, by najlepiej zabezpieczyć naszą bramkę - deklaruje.
Niedzielny mecz z Kolejarzem Stróże będzie dla Misztala dopiero drugim I-ligowym występem, ale nowicjuszem nie można go nazwać. - Raczej bramkarzem po przejściach. Jako 19-latek w barwach Korony Kielce zadebiutowałem w ekstraklasie. Byłem "na dachu", z którego spadłem "do piwnicy". Po degradacji kielczan do I ligi zagrałem w niej jedno spotkanie, a zadomowiłem się w III-ligowych rezerwach. Nie pograłem także po awansie do ekstraklasy, a nawet w Młodej Ekstraklasie nie było dla mnie miejsca... - wspomina.
Jak wrócił na zaplecze ekstraklasy? - Zrobiłem trzy kroki w tył, żeby nabrać rozpędu. Zacząłem od gry w III-ligowym Naprzodzie Jędrzejów, z którego przeszedłem po roku do II-ligowego GLKS-u Nadarzyn, by po kolejnym sezonie trafić do także II-ligowego, ale walczącego o wyższe cele Znicza. Teraz jestem w I-ligowym GKS-ie, wykonałem kolejny krok do przodu i zostałem bardzo dobrze przyjęty. Z każdym meczem, z każdym treningiem pod okiem Tomasza Rogali czuję się pewniej i - choć kontuzje nękają nasze tyły - jestem zadowolony z miejsca, w którym się znalazłem - kończy Piotr Misztal.
Niedzielny mecz z Kolejarzem Stróże będzie dla Misztala dopiero drugim I-ligowym występem, ale nowicjuszem nie można go nazwać. - Raczej bramkarzem po przejściach. Jako 19-latek w barwach Korony Kielce zadebiutowałem w ekstraklasie. Byłem "na dachu", z którego spadłem "do piwnicy". Po degradacji kielczan do I ligi zagrałem w niej jedno spotkanie, a zadomowiłem się w III-ligowych rezerwach. Nie pograłem także po awansie do ekstraklasy, a nawet w Młodej Ekstraklasie nie było dla mnie miejsca... - wspomina.
Jak wrócił na zaplecze ekstraklasy? - Zrobiłem trzy kroki w tył, żeby nabrać rozpędu. Zacząłem od gry w III-ligowym Naprzodzie Jędrzejów, z którego przeszedłem po roku do II-ligowego GLKS-u Nadarzyn, by po kolejnym sezonie trafić do także II-ligowego, ale walczącego o wyższe cele Znicza. Teraz jestem w I-ligowym GKS-ie, wykonałem kolejny krok do przodu i zostałem bardzo dobrze przyjęty. Z każdym meczem, z każdym treningiem pod okiem Tomasza Rogali czuję się pewniej i - choć kontuzje nękają nasze tyły - jestem zadowolony z miejsca, w którym się znalazłem - kończy Piotr Misztal.
Polecane
I liga