Boris Pesković przychodzi do Górnika Zabrze, by wreszcie grać

11.07.2011
- Łukasz Skorupski jest młody, więc nie wiadomo jak zareaguje, kiedy zobaczy kilka tysięcy ludzi na trybunach. Boisko zadecyduje, który z nas będzie grał - mówi Boris Pesković.
Słowacki bramkarz po latach wrócił do Górnika Zabrze i w sparingach prezentuje się jak na razie z dobrej strony. - Na zgrupowanie jechałem tylko po to, by przekonać szkoleniowca, że stać mnie na wiele. W sparingach łącznie puściłem trzy gole, ale obroniłem rzut karny. Pokazałem, że dobrze znoszę duże obciążenia, a w okresie przygotowań, w którym obecnie znajduje się Górnik, właśnie to jest najważniejsze. Warunki umowy ustaliłem jeszcze przed wyjazdem do Zakopanego - mówi 35-latek.

Zawodnik po wyjeździe z Polski tułał się po całej Europie. Dobrze radził sobie w portugalskiej Academice Coimbra, ale już w rumuńskim CFR Cluj i słowackim Tatranie Preszow nie mógł liczyć na grę. - Dlatego do Górnika przychodzę, by grać, a nie siedzieć na ławie. Ale przekonałem się już, że wszystko jest możliwe. Do Tatrana przychodziłem, by grać, a przed startem ligi się rozchorowałem, jeden dzień nie trenowałem, a szkoleniowiec nagle o mnie zapomniał - wspomina bramkarz.
źródło: Sports.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również