Boris Pandża: Powiedziałem, że nie jestem szczęśliwy w Górniku
15.05.2014
Pandża w poniedziałek rozwiązał swój kontrakt z klubem za porozumieniem stron. - Przed meczem z Lechem rozmawiałem z dyrektorem klubu i trenerem. Powiedziałem im, że nie jestem szczęśliwy w Górniku - przyznaje obrońca, który momentami nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych.
Zawodnik nie do końca dogadywał się też z trenerem Robertem Warzychą. - Powiem tak: nie zmierzaliśmy w tym samym kierunku. Trener nie widział mnie w zespole, a ja nie widziałem siebie w Górniku. Dlatego lepiej się było rozejść - mówi Pandża.
Bośniak jest zdania, że na słabą postawę zespołu w rundzie wiosennej mogą mieć zaległości finansowe. - Powiedzmy sobie szczerze, pieniądze są motorem napędzającym całą sportową machinę. Tak jest w każdej dyscyplinie czy też w każdym zespole. W Górniku nie jest pod tym względem dobrze, skoro zaległości są kilkumiesięczne. Przecież piłkarze też mają swoje rodziny, dzieci i wydatki. To, że się nie płaci, rzutuje na wyniki - uważa Pandża, który przyznaje, że z tego typu problemem spotkał się pierwszy raz w życiu.
Zawodnik nie do końca dogadywał się też z trenerem Robertem Warzychą. - Powiem tak: nie zmierzaliśmy w tym samym kierunku. Trener nie widział mnie w zespole, a ja nie widziałem siebie w Górniku. Dlatego lepiej się było rozejść - mówi Pandża.
Bośniak jest zdania, że na słabą postawę zespołu w rundzie wiosennej mogą mieć zaległości finansowe. - Powiedzmy sobie szczerze, pieniądze są motorem napędzającym całą sportową machinę. Tak jest w każdej dyscyplinie czy też w każdym zespole. W Górniku nie jest pod tym względem dobrze, skoro zaległości są kilkumiesięczne. Przecież piłkarze też mają swoje rodziny, dzieci i wydatki. To, że się nie płaci, rzutuje na wyniki - uważa Pandża, który przyznaje, że z tego typu problemem spotkał się pierwszy raz w życiu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów