"Bonin? Zdecydowanie wolałbym, żeby grał zdrowy Konrad Nowak"

13.03.2013
- Łuczak w trzech meczach nie miał ani jednej sytuacji bramkowej. Przy takiej grze bocznych pomocników, którzy przez 90 minut nie potrafią dograć dobrej piłki, jeden napastnik niewiele może - mówi Marek Kostrzewa.
W rozmowie z dziennikiem "Sport", były zawodnik zabrzan analizuje obecną grę Górnika przed meczem z Legią. - Jeżeli Górnik w Warszawie zagra mądrym pressingiem i z dużą dyscypliną taktyczną, to na pewno bym zespołu nie przekreślał. Atak pozycyjny w obecnym składzie po prostu im nie wychodzi. Brakuje automatyzmu i jakości z jesieni - twierdzi.

Jego zdaniem za złe wyniki nie można winić Tomasza Zahorskiego. - - Można mieć do Tomka wiele uwag, ale z obecnej kadry nikt nie potrafi tak grać głową i wstawić nogi pod bramką rywala. Tylko trzeba mu dać ku temu okazję. Musi fizycznie być w pobliżu pola karnego, przyjąć ją i rozegrać z bocznymi pomocnikami, a nie cofać się 40 metrów i walczyć o każdą "głowę". Fajnie, że walczy, ale z tego nie ma żadnego zagrożenia, skoro Górnik gra jednym napastnikiem. Brakuje potem Tomka pod bramką, a inni tej luki nie wypełniają - zauważa Kostrzewa.

Do kogo więc należy kierować uwagi? - Łuczak w trzech meczach nie miał żadnej sytuacji bramkowej. I rzecz najważniejsza - przy takiej grze bocznych pomocników, którzy nie są w stanie przez 90 minut dograć dobrej piłki, jeden napastnik może naprawdę niewiele. Bonin? Fajny chłopak, ale nie bardzo wierzyłem i wierzę, że jeszcze pomoże Górnikowi. I nie trafia do mnie argument, że przyszedł do Zabrza za mniej więcej 10 tysięcy miesięcznie. Szczerze? Zdecydowanie wolałbym, by grał zdrowy Konrad Nowak, bo Górnik na podium szansę ma niewielką, a trzeba ogrywać piłkarzy, którzy będą decydowali o grze zespołu jesienią, kiedy zagra nie dla trzech, ale 20 tysięcy ludzi - zaznacza.

Może więc zbawieniem zabrzan okaże się Ireneusz Jeleń? - Mam obawy, czy w ciągu miesiąca nadrobi wszystkie zaległości. Jeżeli nie, to też zasadne jest pytanie, czy był sens sprowadzać go na pięć-sześć ostatnich kolejek, w których Górnik raczej nie będzie już grał o wysoką stawkę - kończy Marek Kostrzewa w dzienniku "Sport".
źródło: Sport

Przeczytaj również