"Bonin to nie jest pistolet. Zahorski wpadł w samozadowolenie"

19.04.2013
- Orły to nie są i może było tak, że wyciągnięto maksimum z tego materiału ludzkiego, co teraz w pewien sposób pokutuje, bo każdy widzi, że nie wygląda to różowo - mówi o Górniku trener Ryszard Wieczorek.
To właśnie za kadencji Wieczorka do Zabrza przyszedł Grzegorz Bonin, pierwszy z dwójki zawodników, który wrócił do klubu, by się odbudować. Wtedy był jednak w bardzo dobrej formie, był czołowym zawodnikiem Górnika. Teraz jest trochę inaczej... - To nie jest "pistolet", który z niczego "odpali" i zacznie być wiodącą postacią zespołu. Przepracowałem z nim pięć okresów przygotowawczych. On musi mieć stabilizację i długofalowy trening, by grać na miarę swoich możliwości. Wszelkie zmiany i zawirowania źle odbijały się na jego dyspozycji - mówi szkoleniowiec.

Kolejnym zawodnikiem, który powrócił do Zabrza i jak na razie nie może złapać formy to Tomasz Zahorski. Co prawda początek miał dobry - gol w spotkaniu z Piastem Gliwice - jednak później stracił miejsce w składzie. - Tomek w 2008 roku nie pojechał na Euro na wyrost. Grał wtedy dobrze, pasował do koncepcji Leo Beenhakkera. Wpadł jednak w samozadowolenie, a to jest typ piłkarza, który bardzo dużo musi nad sobą pracować, by trzymać formę. I grać, a nie grał w Duisburgu i nie grał w Białymstoku

- Powiedzmy sobie szczerze, że Adam Nawałka jesienią zrobił bardzo dobrze i solidnie grający zespół praktycznie z niczego. Orły to nie są i może było tak, że wyciągnięto maksimum z tego materiału ludzkiego, co teraz w pewien sposób pokutuje, bo każdy oglądający mecze zabrzan widzi, że nie wygląda to różowo - opisuje sytuację były trener Górnika.
źródło: SPORT

Przeczytaj również