Bohater Górnika z Franka Ribery'ego stał się Roberto Carlosem
16.03.2009
Nawet sam Henryk Kasperczak nie spodziewał się, że wystawiając Adama Marciniaka w składzie na mecz z Lechem, otworzy mu szansę do prawdopodobnie najlepszego występu w karierze. Decyzja szkoleniowca Górnika była sporym zaskoczeniem. Do tej pory pewne miejsce na lewej obronie miał Mariusz Magiera. Czy Marciniak zdoła jednak przejąć je na stałe? Gdy jesienią 2007 roku za spore pieniądze przychodził do Zabrza, nadzieje z nim związane były ogromne. Jedno spotkanie nie oznacza jeszcze, że w końcu zacznie je spełniać, ale z drugiej strony tak udany występ nie mógł być dziełem przypadku.
[u][b] [url=http://www.sportslaski.pl/Gornik-Lech-1-1-Piekny-gol-Marciniaka-i-samobojczy-Straka,sport-slaski,6508,info.html]Przeczytaj relację z meczu Górnik Zabrze - Lech Poznań 1-1>[/url][/b][/u]
Od początku meczu wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego sygnalizował, że tego dnia znajduje się w wysokiej formie. - W przerwie trener zwrócił nam uwagę, byśmy nie pozwalali rywalom odwracać się przodem do naszej bramki. Mieliśmy też zagrać dokładniej w ofensywie - mówi utalentowany obrońca, który najbardziej do serca wziął sobie drugie z poleceń. Nadeszła 54 minuta, gdy do wcześniejszych zasług w defensywie Marciniak dołożył fenomenalną bramkę z ponad 40 metrów. - Była okazja, by wykonać kołyskę dla Sebastiana Nowaka i jego dopiero co narodzonej córeczki. Kto wie, może po tym golu koledzy przestaną widzieć we mnie Franka Ribery'ego, a dostrzegą coś z Roberto Carlosa - uśmiecha się 21-latek.
Do pełni szczęścia zabrakło kilkudziesięciu sekund. W trafienie, dzięki któremu "Kolejorz" uratował remis, zamieszany był również defensor Górnika. - Chciałbym na spokojnie zobaczyć tę sytuację na wideo. Wygrałem "główkę" z jednym z przeciwników, a chwilę później piłka trafiła na prawe skrzydło poznaniaków. Nie wiem do końca, czy to ja miałem w tym momencie odpowiadać za Sławka Peszkę, ale fakt jest taki, że wszystko działo się po mojej stronie. Ponoszę więc winę za utratę tej bramki - przyznaje łodzianin, który ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w ŁKS-ie. Wpadka bloku obronnego sprawiła, że chmury, jakie zebrały się nad Górnikiem, niebezpiecznie gęstnieją.
Wiara w utrzymanie wciąż jest jednak na Roosevelta ogromna. - Nie mam żadnych wątpliwości, że nam się uda. Zachowamy ekstraklasowy byt, a w przyszłym sezonie powalczymy o wysokie cele. Starciem z Lechem udowodniliśmy sobie, że potrafimy toczyć wyrównane boje z teoretycznie lepszymi zespołami - zaznacza Marciniak i dodaje, że w następnych kolejkach drużyna chce spełnić życzenie fanów, którzy śpiewają często "Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat".
[u][b] [url=http://www.sportslaski.pl/Gornik-Lech-1-1-Piekny-gol-Marciniaka-i-samobojczy-Straka,sport-slaski,6508,info.html]Przeczytaj relację z meczu Górnik Zabrze - Lech Poznań 1-1>[/url][/b][/u]
Od początku meczu wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego sygnalizował, że tego dnia znajduje się w wysokiej formie. - W przerwie trener zwrócił nam uwagę, byśmy nie pozwalali rywalom odwracać się przodem do naszej bramki. Mieliśmy też zagrać dokładniej w ofensywie - mówi utalentowany obrońca, który najbardziej do serca wziął sobie drugie z poleceń. Nadeszła 54 minuta, gdy do wcześniejszych zasług w defensywie Marciniak dołożył fenomenalną bramkę z ponad 40 metrów. - Była okazja, by wykonać kołyskę dla Sebastiana Nowaka i jego dopiero co narodzonej córeczki. Kto wie, może po tym golu koledzy przestaną widzieć we mnie Franka Ribery'ego, a dostrzegą coś z Roberto Carlosa - uśmiecha się 21-latek.
Do pełni szczęścia zabrakło kilkudziesięciu sekund. W trafienie, dzięki któremu "Kolejorz" uratował remis, zamieszany był również defensor Górnika. - Chciałbym na spokojnie zobaczyć tę sytuację na wideo. Wygrałem "główkę" z jednym z przeciwników, a chwilę później piłka trafiła na prawe skrzydło poznaniaków. Nie wiem do końca, czy to ja miałem w tym momencie odpowiadać za Sławka Peszkę, ale fakt jest taki, że wszystko działo się po mojej stronie. Ponoszę więc winę za utratę tej bramki - przyznaje łodzianin, który ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w ŁKS-ie. Wpadka bloku obronnego sprawiła, że chmury, jakie zebrały się nad Górnikiem, niebezpiecznie gęstnieją.
Wiara w utrzymanie wciąż jest jednak na Roosevelta ogromna. - Nie mam żadnych wątpliwości, że nam się uda. Zachowamy ekstraklasowy byt, a w przyszłym sezonie powalczymy o wysokie cele. Starciem z Lechem udowodniliśmy sobie, że potrafimy toczyć wyrównane boje z teoretycznie lepszymi zespołami - zaznacza Marciniak i dodaje, że w następnych kolejkach drużyna chce spełnić życzenie fanów, którzy śpiewają często "Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów