Bogdan Zając marzy, by spotkać się z Milikiem w... Lidze Mistrzów

21.12.2012
- 3,5 roku u boku trenera to olbrzymia nauka i doświadczenie, jakiej nie ma za sobą wielu szkoleniowców, którzy wskoczyli na głęboką wodę i sobie nie poradzili - mówi Bogdan Zając, asystent Adama Nawałki.
W wywiadzie dla weszlo.com, Bogdan Zając podkreśla, iż praca u boku Nawałki bardzo wiele mu daje. - Praca na najwyższym, europejskim poziomie. Nie ma czasu na refleksje, liczy się praca. Wie pan, czym imponuje mi trener Nawałka? Że kiedy pojawiają się w prasie informacje mówiące o jego zwolnieniu, to jest konsekwentny w swojej pracy. Nie poddaje się sugestiom, odcina się od spekulacji i niczego nie zmienia. Napędza go to jeszcze bardziej. Dzięki temu zawsze wychodzi z opresji. Fantastycznie bardzo szybko wszystko analizuje. Lata gry i pracy, setki godzin na stażach w różnych miejscach dały mu ogromne doświadczenie i przemyślenia. A trener nie należy do tych, co chociażby na chwilę stanęli w miejscu. Cały czas energia i chęć pracy na jak najwyższym poziomie - chwali.

Ta praca przynosi efekty, bo nie dość, że zespół notuje dobre wyniki, to jego piłkarze wzbudzają zainteresowanie europejskich klubów. Tak jak Arkadiusz Milik. - Teraz nie wszyscy pamiętają, jak jeszcze w zeszłym sezonie narzekano, że konsekwentnie na niego stawiamy, a nie strzela bramek. Ale on wykonywał kawał dobrej roboty. Wtedy nikt nie się nie spodziewał, że ten niespełna osiemnastoletni chłopak wejdzie w trening z pierwszym zespołem jak kozak i tak szybko zaadaptuje do nowych obciążeń. Kibice z trybuny wyzywali go od nieudaczników – że nie wspomnę o mocniejszych słowach – a my wiedzieliśmy, że to kwestia czasu, kiedy odpali i zacznie strzelać bramki. Nie trzeba było długo czekać, by zaczęli go nosić na rękach. Przyszedł mecz z Koroną, dwie bramki i przełamanie. A teraz jest, gdzie jest – w wiceliderze jednej z najmocniejszych lig - dodaje.

Zając mówi też o możliwości podjęcia samodzielnej pracy. - Każdy ma swoje marzenia i ambicje. Wielu młodych trenerów, którzy ukończą pierwsze kursy, od razu opowiada, że chcieliby pracować samodzielnie. Popracują chwilę i przekonują się, że to nie takie proste, brakuje doświadczenia i popełnia się wiele błędów. Sztuką jest pracować na wysokim poziomie. Zbyt dużo mamy do zrobienia z trenerem Nawałką, bym już teraz myślał o samodzielnej pracy. Trzy i pół roku u boku trenera to olbrzymia nauka i doświadczenie, jakiej nie ma za sobą wielu trenerów, którzy wskoczyli na głęboką wodę i sobie nie poradzili, a dziś ich już nie ma. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Chciałbym być trenerem na najwyższym poziomie, by kiedyś popełniać tych błędów jak najmniej, a dzięki pracy u boku „bossa” mam szansę do tego dojść. Może za rok, za pięć lat, a może za piętnaście? Najbardziej może cieszyć rozwój zawodnika. Obyśmy się spotkali z Arkiem Milikiem w Lidze Mistrzów naprzeciwko siebie. Trzeba mieć marzenia - kończy rozmowę z weszlo.com.
źródło: weszlo.com

Przeczytaj również