Błażej Augustyn: Byliśmy zespołem lepszym i nie zasłużyliśmy na porażkę
25.10.2014
Górnik Zabrze przegrał w Bełchatowie, ale mecz mógł się całkiem inaczej ułożyć, gdyby nie błąd sędziego liniowego w pierwszej połowie, który dopatrzył się spalonego w sytuacji, po której bramkę dla "Trójkolorowych" strzelił Rafał Kosznik. Gospodarze w drugiej połowie wykorzystali jedną okazję i to oni cieszą się z trzech punktów.
- Z przebiegu całego spotkania byliśmy na pewno zespołem lepszym i nie zasłużyliśmy na porażkę. Staraliśmy się, jak tylko mogliśmy, mieliśmy swoje sytuacje, ale zabrakło nam zimnej krwi. Niestety, tak to jest w piłce, że jeśli nie jest się skutecznym i popełnia głupie błędy, to schodzi się z boiska pokonanym - mówi Błażej Augustyn, który znalazł się w wyjściowym składzie Górnika. Po raz pierwszy po wyleczeniu kontuzji.
Powrót Augustyna nie wystarczył, by zachować czyste konto. - Nie zagrałem ani minuty w rezerwach, ani w żadnym meczu kontrolnym. Nie planowaliśmy też, żebym zagrał dziś całe 90 minut. Mecz ułożył się jednak tak, a nie inaczej, że zostałem na boisku. Starałem się skutecznie rozłożyć siły i dobrze się czułem. Wielka szkoda, że nie udało nam się zagrać na zero z tyłu - przyznaje obrońca.
Nie był to jedyny obrońca, który wskoczył do wyjściowej "jedenastki". Sztab szkoleniowy zmienił całą linię defensywy. Grali też Mariusz Magiera i Maciej Mańka. - Myślę, że optyczna przewaga była po naszej stronie, kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Prawie 90 minut wyglądało to dobrze. Za wrażenie artystyczne nikt jednak punktów nie przyznaje. Chwila dekoncentracji i straciliśmy bramkę. Szkoda tym bardziej, że nie była to jakaś groźna sytuacja i mogliśmy się zachować lepiej. Pretensje możemy mieć jednak tylko do siebie, że nie postawiliśmy "kropki nad i" w kilku dogodnych sytuacjach - komentuje mecz Mańka, dla którego był to pierwszy mecz w podstawowym składzie w tym sezonie.
- Z przebiegu całego spotkania byliśmy na pewno zespołem lepszym i nie zasłużyliśmy na porażkę. Staraliśmy się, jak tylko mogliśmy, mieliśmy swoje sytuacje, ale zabrakło nam zimnej krwi. Niestety, tak to jest w piłce, że jeśli nie jest się skutecznym i popełnia głupie błędy, to schodzi się z boiska pokonanym - mówi Błażej Augustyn, który znalazł się w wyjściowym składzie Górnika. Po raz pierwszy po wyleczeniu kontuzji.
Powrót Augustyna nie wystarczył, by zachować czyste konto. - Nie zagrałem ani minuty w rezerwach, ani w żadnym meczu kontrolnym. Nie planowaliśmy też, żebym zagrał dziś całe 90 minut. Mecz ułożył się jednak tak, a nie inaczej, że zostałem na boisku. Starałem się skutecznie rozłożyć siły i dobrze się czułem. Wielka szkoda, że nie udało nam się zagrać na zero z tyłu - przyznaje obrońca.
Nie był to jedyny obrońca, który wskoczył do wyjściowej "jedenastki". Sztab szkoleniowy zmienił całą linię defensywy. Grali też Mariusz Magiera i Maciej Mańka. - Myślę, że optyczna przewaga była po naszej stronie, kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Prawie 90 minut wyglądało to dobrze. Za wrażenie artystyczne nikt jednak punktów nie przyznaje. Chwila dekoncentracji i straciliśmy bramkę. Szkoda tym bardziej, że nie była to jakaś groźna sytuacja i mogliśmy się zachować lepiej. Pretensje możemy mieć jednak tylko do siebie, że nie postawiliśmy "kropki nad i" w kilku dogodnych sytuacjach - komentuje mecz Mańka, dla którego był to pierwszy mecz w podstawowym składzie w tym sezonie.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów