Bizacki celowo wybrał koszulkę z numerem "38"

18.10.2011
- Cieszę się, że mam 10 asyst i 5 goli. Już do końca sezonu mogę tylko podawać kolegom, o ile będziemy wygrywać - uśmiecha się Krzysztof Bizacki. Jego GKS Tychy jest wiceliderem zachodniej grupy II ligi.
Bizacki w 1994 roku debiutował na boiskach ekstraklasy. Minęło 17 lat, a on nadal gra na wysokim poziomie! - Koszulka z numerem 38 mobilizuje mnie, by pokazać, że wiek nie jest najważniejszy. Zresztą ostatnie gole zdobyłem w 80, 87 i 90 minucie, więc trudy spotkań wytrzymuję. Jest się z czego cieszyć, tym bardziej, że niektórzy już po 7. kolejce postawili na nas krzyżyk. Teraz, gdyby nie walkower dla Chojniczanki za remis z Czarnymi Żagań, bylibyśmy liderem - wskazuje "Bizak".

Jego doświadczenie przydaje się całej drużynie. - Krzysiu znany jest z tego, że w trudnym momencie, kiedy rywal naciska, potrafi uspokoić grę i sprawić, że wygrywamy - chwali Paweł Lesik, odnosząc się chociażby do ostatniego spotkania z Chrobrym Głogów. Bizacki wygrał fizyczną walkę z rywalem i podwyższył wynik na 2-0.

- Nie gramy jeszcze tego, na co nas stać. Mnie też stać na więcej i postaram się to udowodnić. Planów bramkowych nie snuję. Poza tym bardzo chciałbym do końca roku nie przegrać. Mamy drużynę, która może tego dokonać - zapewnia 38-latek.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również