Bizacki brzuchem wepchnął piłkę do siatki, co dało awans GKS-owi

26.08.2010
Dariusz Wójtowicz, szkoleniowiec Sandecji, po raz trzeci przyjechał wczoraj do Tychów i po raz trzeci musiał przełknąć gorycz porażki. Cieszył się za to Adam Nocoń oraz jego zawodnicy...
Jedyną bramkę strzelił Krzysztof Bizacki. I to w nietypowy sposób, bo piłkę wepchnął do bramki... brzuchem. - Różnymi częściami ciała strzelałem już gole. Najważniejsze, że piłka znalazła się w siatce. Mamy chyba "patent" na I-ligowców w pucharach. Teraz czekamy na zespół z ekstraklasy. Zapewniamy, że nie mamy zamiaru zakończyć przygody na 1/16 Pucharu Polski - dodaje "Bizak".

- Wszyscy zagrali na najwyższych obrotach i wierze, że podbudowani dobrymi występami pojada w niedzielę walczyć o ligowe zwycięstwo z Zawiszą - stwierdza trener Nocoń.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również