"Bez Roberta Jeża to pół tego zespołu, który był nie tak dawno"

16.05.2011
Łukasz Mazur spędził kilka dni pod znakiem Słowacji. Przeżywał w tym kraju mistrzostwa świata w hokeju, zachwycał się zarazem umiejętnościami dwóch Słowaków: Roberta Jeża i Miroslava Barczika.
"W mocnej ekipie udałem się na prawdziwie męską imprezę. Oglądać prawdziwie męski sport. Na Słowacji kończyły się bowiem Mistrzostwa Świata w hokeju - pisze Mazur, który jednocześnie nasłuchiwał wieści z Górnego Śląska.

Górnik pokonał Polonię Bytom po dwóch bramkach Roberta Jeża. Oglądałem potem powtórki i widziałem grę Miroslava Barcika (Andrzej bierz go do Górnika!). Piłkarza, który potrafi rzecz nieosiągalną dla polskich skrzydłowych: dośrodkować co najmniej dwa razy w to samo miejsce. Słowacja, wiem, że w hokeju są do nas lepsi, ale że mają także lepszych piłkarzy to już nie fair - żartuje.

Siedząc i ciesząc się z wygranej Górnika, miałem taką mimowolną myśl, że szkoda mi Polonii. I nie chodziło tylko o prawdopodobny jej spadek. Szkoda mi najbardziej tej Polonii hokejowej! Przecież jak byłem dzieciakiem to tworzyła ona historię polskiego hokeja. I już jej - tak jak polskiego hokeja - nie ma.

W sobotę oglądam w pubie z paroma Słowakami mecz Dubnica - Zylina. Były klub Roberta Jeża przegrywa mecz i mistrzostwo chyba też. Pomyśleć, że jeszcze z Jeżem po jesieni mieli 6 punktów przewagi nad Slovanem, a dziś mają tyle samo straty. Słowacy nie są zdziwieni. Bez Roberta to pół tego zespołu, co jeszcze nie tak dawno. Na wszelki wypadek do niczego się nie przyznaję, choć gęba, aż mi się śmieje..."

Przeczytaj cały wpis Łukasza Mazura >
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również