Bełchatowianie oburzeni decyzjami Marcina Borskiego

02.11.2012
Piłkarze GKS-u Bełchatów po meczu nie mogli się pogodzić z poziomem sędziowania Marcina Borskiego. Mimo to, zgodnie powtarzali, że Górnik Zabrze wygrał z nimi w pełni zasłużenie.
Pierwsza kontrowersja miała miejsce w 30. minucie spotkania. Wtedy to z boiska wyleciał Maciej Wilusz. - Górnikowi bardzo dobrze się mecz ułożył, ale czerwonej kartki dla mnie nie powinno być. Druga żółta... nie będę mówił co o niej myślę... - kręcił głową Maciej Szmatiuk.

Po chwili jednak postanowił podzielić się swoim zdaniem na ten temat. - Jeśli to był faul na żółtą kartkę, to sędzia powinien pokazać jeszcze z 15 takich. A jeśli jest już taki skrupulatny, to mógł wskazać na jedenasty metr, bo "Wacek" w szatni mówił, że był faulowany - wskazał kolejną sporną sytuację Szmatiuk.

Kilka minut po czerwonej kartce, w polu karnym zabrzan Krzysztof Mączyński chciał zabrać piłkę Kamilowi Wacławczykowi. W piłkę nie trafił. -  Nie wiem, jak to wyglądało w telewizji, ale ja poczułem nogę zawodnika Górnika. Wypuściłem piłkę, a on mnie zaczepił. Ewidentny rzut karny - skomentował Wacławczyk. - Mecz ustawiła dodatkowo czerwona kartka. Ciężko było w dziesięciu odrobić straty z takim zespołem jak Górnik - dodał.

Mimo tych sytuacji, bełchatowianie nie mieli wątpliwości, kto był dzisiaj lepszy. - Nie da się ukryć, że Górnik dominował. Był w posiadaniu piłki, my tylko za gospodarzami biegaliśmy. Dwa nasze strzały to trochę za mało. Zwycięstwo zabrzan w pełni zasłużone - zakończył Szmatiuk.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również