Bełchatów - ROW 2-2. Stare grzechy wróciły, ale zdobyli punkt

12.10.2013
Rybniccy piłkarze byli o krok od sprawienia ogromnej niespodzianki na stadionie lidera I ligi. Beniaminek prowadził po 25 minutach 2-0, ale nie zdołali utrzymać korzystnego wyniku.
Wydarzenie
W 25. minucie kibice Bełchatowa byli zszokowani, bo mądrze grający przyjezdni prowadzili 2-0. Najpierw gola zdobył najlepszy strzelec rybniczan, Daniel Feruga, który trafił po raz szósty w tych rozgrywkach. Pomocnik wykorzystał podanie Marcina Nowackiego i po dobrym uderzeniu utonął w objęciach kolegów. 180 sekund później zielono-czarni podwyższyli wynik. Wydawało się, że podopieczni Kamila Kieresia zażegnają niebezpieczeństwo i wyjdą z kontra. Piłka trafiła jednak pod nogi Marka Krotofila. Prawy obrońca z zimną krwią wykorzystał okazję, uderzając ładnie lewą nogą.

Bohater
Daniel Kajzer. Bramkarz ROW-u nie ustrzegł się błędów, ale wybronił kilka groźnych strzałów bełchatowian. 21-latek miał spory wkład w punktową zdobycz swojego zespołu. Uratował wynik w doliczonym czasie gry.

Rozczarowanie
Niewykorzystane sytuacje się mszczą. To stare piłkarskie prawidło potwierdziło się na początku drugiej połowy. Śląski zespół prowadził 2-1 i mknął z kontrą na bramkę lidera. Po podaniu Kamila Kosteckiego, stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Marcin Nowacki. Zamiast prowadzić 3-1, ROW remisował 2-2. Chwilę po niewykorzystanej sytuacji, gospodarze zdobyli drugiego gola po rozegraniu rzutu wolnego. Mateusz Mak wyłożył piłkę Kamilowi Wacławczykowi, a ten - niepilnowany - wykorzystał gapiostwo rybnickiej jedenastki i posłał piłkę do bramki.

Co ciekawego
- Ryszard Wieczorek postanowił nie mieszać w składzie, który zagwarantował jego drużynie trzy punkty w spotkaniu z Arką Gdynia. W Bełchatowie nie zagrał Marcin Grolik, który ostatnio pauzował za nadmiar żółtych kartek. W wyjściowym składzie zastąpił go Sławomir Szary, którego w Gdyni zabrakło z tego samego powodu.

- Przy Sportowej  nie zasiedli kibice z Rybnika. Trybuna gości została zamknięta przez wojewodę łódzką za zachowanie fanów w meczu "Brunatnych" z GKS-em Katowice.

- Mecz od początku stał na dobrym poziomie. Gracze obu drużyn  stworzyli wiele okazji  podbramkowych.

- Kilka minut przed przerwą spadkowicz z ekstraklasy zdobył bramkę kontaktową. Na listę strzelców wpisał się Mateusz Mak, który po podaniu Szymona Sawali minął bramkarza i wpakował futbolówkę między słupki.

- Chwilę przed opuszczaniem murawy pierwszego gola w I lidze mógł zdobyć Mateusz Szatkowski. W dogodnej sytuacji nie trafił jednak piłki głową, a klatką piersiową i nie pokonał Damiana Podleśnego. 23-latka z ROW-u zmienił Idrissa Cisse.

- Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę meczową miał Rafał Kurzawa. Sam nie strzelił mocno, nie  zagrał też do nadbiegających kolegów i stracił piłkę.

- Drużyna z Rybnika nie przegrała w czterech ostatnich spotkaniach.

- W 13. kolejce piłkarze z Gliwickiej zagrają u siebie z Dolcanem Ząbki.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również