"Będę miał nauczkę na przyszłość, że gra się nie tylko na ambicji"

09.11.2010
Michał Jonczyk z mieszanymi uczuciami opuszczał w sobotę stadion przy Roosevelta. Strzelił swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie, ale też doznał urazu, który wyklucza go z rywalizacji w tym roku.
Jonczyk nabawił się kontuzji "na raty", bowiem po pierwszej interwencji pomocy medycznej zdecydował się kontynuować grę. - Może mogłem opuścić boisko od razu? Może gdybym zszedł wtedy, zabrakłoby mnie tylko w meczu ze Śląskiem Wrocław? - zastanawia się Jonczyk, który ma z głowy całą rundę. - Będę miał nauczkę na przyszłość, że gra się nie tylko na ambicji. Trzeba też podchodzić do takich spraw ze zdrowym rozsądkiem - dodaje.

- To dla niego doświadczenie. Musi oceniać, bo tego za niego nie zrobi lekarz, czy jest sens dalej prowadzić zawody, czy nie. Nie neguję jego zachowania, bo udowodnił tym, że jest bardzo ambitny - twierdzi dyrektor sportowy Górnika, Tomasz Wałdoch.

Przy drugiej sytuacji, w której 18-latek ucierpiał, udział miał... Tomasz Zahorski. Napastnik nieszczęśliwie zderzył się z Jonczykiem. - Tomek przeprosił mnie, ale ja nawet nie oczekiwałem tego. To był zwykła boiskowa sytuacja, przypadek. Nie mam żadnych pretensji - wyjaśnia sprowadzony z Sandecji Nowy Sącz gracz.

Pomocnik nie ma jak na razie w Górniku szczęścia. Większą część rundy musiał spędzić na leczeniu urazów. - Wcześniej praktycznie nie miałem żadnej kontuzji. Pierwszy raz spotykam się z takimi problemami. Oby w przyszłym roku to lepiej wyglądało - wyraża nadzieję.

A co stało się dokładnie? - Naderwanie więzadła pobocznego przyśrodkowego. Muszę teraz przez cały miesiąc chodzić w specjalnej ortezie. Noga musi być cały czas wyprostowana. Więzadło samoczynnie się zregeneruje. Od grudnia zaczynam trenować - opisuje zawodnik. Podobną kontuzję miał Michał Pazdan. - On miał zerwane więzadło. Rehabilitacja jest podobna. Nasi fizjoterapeuci chyba nie wyszli z wprawy i Michała szybko postawią na nogi. Będziemy mieć z niego jeszcze wiele pociechy - uśmiecha się Wałdoch.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również