BBTS - Asseco Resovia 0-3. Mistrz bezlitosny

22.02.2014
Szans na skuteczną rywalizację beniaminka z mistrzem Polski raczej nikt przed meczem nie dawał. Ale boiskowa rzeczywistość okazała się nieco zaskakująca.
Tyczy się to przede wszystkim początku spotkania, w którym BBTS uzyskał prowadzenie 6:3 po udanych kontrach Michała Błońskiego i Jose Luisa Gonzaleza. Ten zapas znakomicie grający w ataku gospodarze utrzymali do drugiej przerwy technicznej, nie pozwalając jednocześnie rozwinąć skrzydeł faworyzowanej ekipie gości. Dopiero gdy podwójny blok zatrzymał Gonzaleza trener Wiktor Krebok poprosił o czas przy wyniku 19:19. Pierwszym sygnałem przejmowania kontroli przez rzeszowian był as serwisowy Piotra Nowakowskiego na 21:20. Końcówkę mistrzowie rozegrali, jak na nich przystało i mimo walki „wyrwali” seta beniaminkowi.

Kontynuacja punktowej serii beniaminka nastąpiła na wstępie drugiej partii rozpoczętej wynikiem 3:0 na korzyść Asseco Resovii. Po znakomitej kontrze przyjezdnych w wykonaniu Oliega Achrema różnica wzrosła do pięciu „oczek” (7:2). Co gorsza jednak podopieczni Andrzeja Kowala grali znacznie swobodniej i pewniej aniżeli na starcie meczu. A bielszczanie, choć dotrzymywali kroku rywalom, to jednak nie do końca wierzyli w możliwość odrobienia strat. Na krótko nieźle pokazał się rezerwowy atakujący Maksim Akimienka, po drugiej stronie popłoch siały efektowne zbicia Petera Veresa. Set zakończył się bezproblemowym zwycięstwem rzeszowian 25:18.

Nic do stracenia BBTS nie miał już w kolejnym secie. Stąd dobry początek i nieznaczne, dwupunktowe prowadzenie po „ciosie” z pola zagrywki Martina Vlka (6:4). Goście do głosu doszli, gdy Nowakowski zatrzymał Tomasza Kalembkę. Na tablicy wyników mieliśmy wówczas 13:12 dla Asseco Resovii, a niebawem przewaga wynosiła już trzy „oczka”. Bielszczanie nie radzili sobie z zagrywką Nikołaja Penczewa, co w kontratakach mistrzowie Polski zamieniali na punkty. Bielski blok zatrzymać nie mógł Veresa, którego mocne ataki zmusiły trenera Kreboka do wzięcia czasu przy stanie 19:14 dla faworyta. Ambitny zryw gospodarzy umożliwił częściowe „podgonienie” rezultatu, nie udało się jednak wykorzystać kluczowej kontry na „kontakt” i planowym triumfem gości z Rzeszowa mecz dobiegł końca. Wynik wskazuje na jednostronny przebieg, ale był to jeden z lepszych meczów BBTS-u w bieżącym sezonie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również