Bartosz Iwan: W końcówce Legia wyraźnie grała na czas
19.05.2014
Wczorajsze spotkanie przy Roosevelta było najlepszym, obok spotkania z Jagiellonią Białystok, widowiskiem, jakie można było obejrzeć w tym roku. - Mecz na pewno mógł się podobać. Padło sporo bramek, było wiele ciekawych akcji i sytuacji podbramkowych. Emocji nie brakowało praktycznie do ostatniej minuty. Możemy jedynie żałować, że nie udało nam się doprowadzić chociaż do remisu, bo okazje ku temu były - komentuje Bartosz Iwan.
- Myślę, że gdyby Legia nie doprowadziła do wyrównania jeszcze przed przerwą, mecz mógłby potoczyć się całkiem inaczej. Popełniliśmy niestety błąd w ustawieniu przy stałym fragmencie gry i kolejny już w drugiej części meczu, gdy pozwoliliśmy na strzał Michałowi Żyrze. W konsekwencji szybko padła i trzecia bramka. Ciężko było nam się już w tym momencie podnieść. Paweł Olkowski strzelił jeszcze na 2-3 i choć walczyliśmy do końca, nie udało nam się zgarnąć już nawet punktu - wspomina wczorajszą potyczkę pomocnik Górnika.
Górnik mocno przycisnął gości w ostatnim kwadransie gry. - Tytuł jest już praktycznie przesądzony, ale nie zmienia to faktu, że w końcówce Legia wyraźnie grała na czas. Wyszło ich doświadczenie i boiskowe cwaniactwo. Nie ma się jednak czemu dziwić, wygrywali na wyjeździe tylko jedną bramką, a my cały czas atakowaliśmy. Myślę, że gdybyśmy byli w takiej samej sytuacji na stadionie w Warszawie, pewnie również chcielibyśmy zabrać im cenne sekundy - przyznaje Iwan.
- Myślę, że gdyby Legia nie doprowadziła do wyrównania jeszcze przed przerwą, mecz mógłby potoczyć się całkiem inaczej. Popełniliśmy niestety błąd w ustawieniu przy stałym fragmencie gry i kolejny już w drugiej części meczu, gdy pozwoliliśmy na strzał Michałowi Żyrze. W konsekwencji szybko padła i trzecia bramka. Ciężko było nam się już w tym momencie podnieść. Paweł Olkowski strzelił jeszcze na 2-3 i choć walczyliśmy do końca, nie udało nam się zgarnąć już nawet punktu - wspomina wczorajszą potyczkę pomocnik Górnika.
Górnik mocno przycisnął gości w ostatnim kwadransie gry. - Tytuł jest już praktycznie przesądzony, ale nie zmienia to faktu, że w końcówce Legia wyraźnie grała na czas. Wyszło ich doświadczenie i boiskowe cwaniactwo. Nie ma się jednak czemu dziwić, wygrywali na wyjeździe tylko jedną bramką, a my cały czas atakowaliśmy. Myślę, że gdybyśmy byli w takiej samej sytuacji na stadionie w Warszawie, pewnie również chcielibyśmy zabrać im cenne sekundy - przyznaje Iwan.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów