Banaś porozmawiał z kibicami

10.04.2009
- Mieliśmy grać daleko od własnej bramki. Niestety, nie udało nam się do końca zrealizować założeń taktycznych - przyznaje po meczu ze Śląskiem Wrocław obrońca Górnika, Adam Banaś.
Tuż po ostatnim gwizdku spotkania Śląska z Górnikiem, atmosfera w szatni zabrzan, była bardzo gorąca. - Napięcie i zdenerwowanie było ogromne, bowiem po raz drugi tej wiosny zwycięstwo wymknęło nam się w ostatnich minutach - mówi rozczarowany Adam Banaś. - Przed pojedynkiem we Wrocławiu z remisu bylibyśmy zadowoleni. Najważniejsze było dla nas, aby nie przegrać. Więc teraz na spokojnie możemy powiedzieć, że to był niezły wynik, choć pozostaje spory niedosyt - dodaje.

O tym, że goście nie sięgnęli przy Oporowskiej po pełną pulę przesądziła akcja Śląska z 83 minuty. - Kilka czynników sprawiło, że straciliśmy gola po wrzutce. Być może wydawało nam się, że piłka wyjdzie już gdzieś poza pole gry. Zaufaliśmy też naszemu bramkarzowi, licząc na jego skuteczną interwencję. Stało się inaczej i dobrze, że zdobyliśmy przynajmniej ten jeden punkt. Tym bardziej, że Śląsk miał jeszcze kilka groźnych sytuacji - mówi popularny "Banan".

Piłkarze z Roosevelta przyznają, że po objęciu prowadzenia zbyt mocno zaczęli bronić jednobramkowej przewagi. - Zostaliśmy za to skarceni w końcówce meczu - uważa pomocnik, Przemysław Pitry. Trafienie dla wrocławian mogło paść jednak znacznie wcześniej. - Już w pierwszej połowie mieliśmy szczęście, że nie straciliśmy bramki. W przerwie trener uczulał nas, aby nie cofać się zbyt głęboko. Mieliśmy grać daleko od własnej bramki. Niestety, nie udało nam się do końca zrealizować założeń taktycznych - przyznaje natomiast Banaś. - Niepotrzebnie podświadomie chcieliśmy się "okopać" i dowieźć ten rezultat. To było naszym błędem, ale zabrakło naprawdę niewiele - dodaje.

Po spotkaniu kilku graczy podeszło pod sektor gości, by porozmawiać z kibicami. - Miałem przyjemność zamienić z nimi kilka zdań jako kapitan. Musiałem ich uspokoić, bo byli troszkę zdenerwowani. Powiedzieli nam, że musimy z takich spotkań wyciągnąć wnioski i zapewnili, że będą nas wspierać do ostatniej kolejki. W następnych meczach zrobimy wszystko, aby dać im powody do radości. W pełni na to zasługują, jeżdżąc tak licznie na wyjazdy i wypełniając stadion na Roosevelta. Są fenomenalni - kończy Banaś.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również