Awans do I ligi zadedykowali koledze, który wylądował w szpitalu

19.05.2012
Krystian Odrobiński nie mógł się dziś cieszyć w Jaworznie z awansu do I ligi. Przebywa w szpitalu - badania wykazały, że ma krwiaka w głowie. Koledzy nie zapomnieli o nim. Zadzwonili z szatni i chórem śpiewali...

- Bardzo chcę tego awansu. Nawet kosztem tego, że po takim sukcesie przyszedłby do mnie prezes i postawił ultimatum - piłka albo praca. Chciałbym jednak być postawionym przed takim ultimatum już w maju. Awans do pierwszej ligi z klubem ze swojego rodzinnego miasta to byłoby spełnienie moich piłkarskich marzeń - mówił nie tak dano Odrobiński, który granie w piłkę łączył dotąd z pracą w Straży Miejskiej.

Z obecnym klubem jest związany nieprzerwanie od 2004 roku. - Jest w Tychach  odkąd pamiętam! - mówi Bartłomiej Babiarz. - Żałuję, że nie mógł być razem z nami. Czekamy teraz na kolejne wyniki badań. Wierzymy, że to nic poważnego.

"Odro, Odro trzymaj się!" - skandowali kibice GKS-u jeszcze w trakcie meczu z Rakowem Częstochowa. Po końcowym gwizdku gardła zdzierali piłkarze z Tychów. - Zadzwoniliśmy do Krystiana i pośpiewaliśmy do telefonu, a potem nasz kapitan z nim porozmawiał. Może to go podniesie na duchu? - zastanawia się Babiarz.

Swoją drogą drużyna GKS-u intonowała charakterystyczny okrzyk "auuu, auuu!", który w filmie "300" był znakiem rozpoznawczym Spartan. - Pojawił się on w naszej szatni po porażce z Chojniczanką. I szybko się przyjął - wyjaśnia Bartłomiej Babiarz.

autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również