Artur Jankowski podjął decyzję o rezygnacji kilka miesięcy temu

04.03.2014
Żegnający się ze stanowiskiem prezesa Górnika Zabrze Artur Jankowski podsumowuje swoją kadencję. Widzi sporo plusów, ale też dopatrzył się kilku minusów. Największym jest brak stadionu.
- Ta decyzja została podjęta jakiś kilka miesięcy temu i wiązała się z planem mojego wejścia do zarządu Ekstraklasy SA. Wtedy też właściciele klubu zaczęli rozglądać się za moim następcą. Ostatecznie moje przejście do spółki zarządzającej rozgrywkami ligowymi zostało na razie przesunięte w czasie, ale wspólnie uznaliśmy, że Górnikowi przyda się świeża krew i stąd w klubie pojawił się prof. Zbigniew Waśkiewicz - wyjaśnia w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Jankowski, który, podobnie jak jego poprzednik, zasiądzie teraz w radzie nadzorczej "Trójkolorowych".

Wśród sukcesów swojej kadencji, Jankowski wymienia m.in. redukcję długu o ponad 20 procent, dobrą postawę zespołu w lidze i powołanie na stanowisko selekcjonera Adama Nawałki, a także umowę z Adidasem, start Piłkarskiej Akademii czy wzrost medialności klubu. A co się nie udało?

- Największym minusem jest brak stadionu. Jesteśmy już rok po terminie, a obiektu dalej nie ma i to bardzo hamuje nasz rozwój. Gdy rozmawiałem z potencjalnymi partnerami biznesowymi, to zawsze słyszałem - poczekajmy na nowy stadion. Nie udało się sprzedać Prejuce'a Nakoulmy, choć chęć jego pozyskania wyraziło chyba 40 klubów, a cztery złożyły konkretne oferty z dużymi pieniędzmi na stole. Problemem tutaj był sam zawodnik, który nie zgadzał się na transfer. Porażką było też nieprzedłużenie umowy z Pawłem Olkowskim, w efekcie czego zawodnik odejdzie z klubu za darmo. W tej sprawie nie miałem jednak wsparcia ze strony trenera, który mógł wywrzeć na nim presję. Na pewno więcej mogliśmy też zrobić w kwestii polepszenia infrastruktury dla naszej młodzieży wylicza Jankowski.
źródło: Dziennik Zachodni

Przeczytaj również