Arkadiusz Milik: Trener nie musi mi tłumaczyć swoich decyzji
09.09.2011
Dla Arkadiusza Milika pojedynek z LZS-em Leśnica był okazją do rywalizacji z piłkarzami, z którymi grał w czasach, gdy był zawodnikiem Rozwoju Katowice. - W ekstraklasie gra się lepiej. Koledzy z drużyny mi pomagają i efekty widać na boisku - cieszy się gracz.
Efektem współpracy w środowym meczu była bramka strzelona głową. - Chciałem uderzyć po długim rogu. Piłka odbiła się jeszcze od słupka. Mi to pomogło, bramkarzowi Leśnicy wręcz przeciwnie - opisuje Milik. W drugiej połowie gola dorzucił jeszcze Daniel Gołębiewski i ostatecznie zabrzanie wygrali 2-0.
- Takie mecze to fajne oderwanie się od treningów i przerwy w rozgrywkach ligowych. To tylko sparing, ale zwycięstwo sprawia, że jesteśmy pozytywnie nastawieni i do Gdańska na mecz z Lechią jedziemy po trzy punkty - zapowiada napastnik.
W pierwszych dwóch kolejkach Milik wybiegł w podstawowym składzie Górnika. Potem dwa razy mecze zaczynał jako rezerwowy i na plac gry wchodził na kilkanaście minut. W ostatnim spotkaniu już się na boisku nie pojawił. Teraz młody napastnik musi pracować, by ponownie odzyskać zaufanie sztabu szkoleniowego.
- Trener nie musi mi tłumaczyć swoich decyzji. Tomek Zahorski wygrał rywalizację i dlatego on grał. Ja się ciągle uczę. Czas pokaże, czy dostanę kolejną szansę. Pozostaje mi tylko dawać z siebie wszystko. Zarówno na treningach jak i w meczach sparingowych - kończy Milik.
Efektem współpracy w środowym meczu była bramka strzelona głową. - Chciałem uderzyć po długim rogu. Piłka odbiła się jeszcze od słupka. Mi to pomogło, bramkarzowi Leśnicy wręcz przeciwnie - opisuje Milik. W drugiej połowie gola dorzucił jeszcze Daniel Gołębiewski i ostatecznie zabrzanie wygrali 2-0.
- Takie mecze to fajne oderwanie się od treningów i przerwy w rozgrywkach ligowych. To tylko sparing, ale zwycięstwo sprawia, że jesteśmy pozytywnie nastawieni i do Gdańska na mecz z Lechią jedziemy po trzy punkty - zapowiada napastnik.
W pierwszych dwóch kolejkach Milik wybiegł w podstawowym składzie Górnika. Potem dwa razy mecze zaczynał jako rezerwowy i na plac gry wchodził na kilkanaście minut. W ostatnim spotkaniu już się na boisku nie pojawił. Teraz młody napastnik musi pracować, by ponownie odzyskać zaufanie sztabu szkoleniowego.
- Trener nie musi mi tłumaczyć swoich decyzji. Tomek Zahorski wygrał rywalizację i dlatego on grał. Ja się ciągle uczę. Czas pokaże, czy dostanę kolejną szansę. Pozostaje mi tylko dawać z siebie wszystko. Zarówno na treningach jak i w meczach sparingowych - kończy Milik.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów