Arkadiusz Milik: To był dla mnie niezapomniany tydzień

20.10.2012
Powołanie do reprezentacji Polski, debiut z orzełkiem na piersi, w końcu kolejny ligowy gol - ostatnie dni dla Arkadiusza Milika są bardzo udane. Wczoraj ponownie został bohaterem Zabrza.
Nie tylko w Zabrzu tworzy się "Milikomania". O napastniku Górnika mówią praktycznie wszystkie media w kraju. To zawodnik, który udziela zdecydowanie najwięcej wywiadów ze wszystkich graczy "Trójkolorowych". - Już na kadrze miałem tego powoli dosyć, ale nikomu nie odmówię rozmowy - uśmiechnął się po meczu z Koroną niedawny debiutant w reprezentacji Polski.

- Dostałem szanse w meczach z RPA i Anglią, teraz bramka... To niezapomniany dla mnie tydzień - przyznał po meczu z Koroną Milik, który zdradził przy okazji, z kim miał  się wymienić koszulką po środowym pojedynku z "Synami Albionu". - Z Michaelem Carrickiem, ale nie za bardzo chciał. Mam nadzieję, że za rok będę na Wembley, to się wymienię - przyznał.

A wracając do meczu... - Trzeba przyznać, że pierwsze fragmenty gry były na korzyść kielczan. Mieli swoje okazje, a my mieliśmy szczęście przy strzale, kiedy piłka odbiła się od poprzeczki - przypomniał. - Strzeliliśmy jednak dwie bramki i po przerwie graliśmy już swoje. Wszystko dobrze się skończyło - opisywał Milik, który mógł skończyć spotkanie z dwoma trafieniami.

W drugiej połowie chciał pokonać Zbigniewa Małkowskiego lobem, ale w tej sytuacji bramkarza Korony wyręczył Michał Janota, który wybił piłkę zmierzającą do siatki. - Szkoda, że nie wpadło, bo mogła być efektowna bramka. Teraz nikt tak naprawdę nie będzie nas rozliczał z niewykorzystanych sytuacji, bo wygraliśmy 2-0. Oczywiście upomnienie od trenera będzie, ale chyba obejdzie się bez kary - powiedział napastnik.

To szósta bramka Milika w obecnych rozgrywkach ekstraklasy. 18-latek po piątkowych meczach ma dwa trafienia więcej od pozostałych ligowców. Sam jednak przyznał, że dla niego bardziej od korony króla strzelców liczy się Górnik. - Chcielibyśmy ten sezon skończyć bardzo wysoko. Udowodnimy to w kolejnych meczach - zakończył snajper.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również