Arkadiusz Milik nie zamierza zbyt długo siedzieć w Leverkusen
21.12.2012
Spotkanie w "Śląskim Rancho" rozpoczęło się od pogawędki z fanami Górnika. Milik odpowiadał na pytania, rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Przekazał także prezent - stowarzyszenie kibiców otrzymało dwie koszulki - Górnika i Bayeru. Obie trafią wkrótce na aukcje charytatywne. Później nowy zawodnik "Aptekarzy" zaczął odpowiadać na pytania dziennikarzy.
Milik przyznał, że nie zawracał sobie głowy medialnymi spekulacjami na jego temat w trakcie rundy. - Starałem się nie włączać w rozmowy w trakcie sezonu. Dopiero po meczu z Wisłą Kraków, w którym dostałem czerwoną kartkę i runda się dla mnie skończyła, mogłem podjąć decyzję. Wybrałem Leverkusen, bo uznałem, że to będzie najlepszy dla mnie wybór - powiedział.
18-latek miał w czym wybierać. Ofert było naprawdę sporo. - M.in. z Hiszpanii i Francji. Nie byłem z góry nastawiony na Bundesligę, ale głównie o tej lidze myślałem. Powód? Bardzo dużo Polaków dobrze sobie tam radzi. To taki kraj, w którym Polacy potrafią zrobić karierę - wytłumaczył.
- Wielu bardzo dobrych zawodników przechodziło przez ten klub. Chociażby Dimitar Berbatov, Emerson czy Lucio. To był dla nich kolejny przystanek. Chciałbym, żeby tak też było w moim przypadku, że nie zatrzymam się w tym miejscu na dłużej - podkreślił napastnik. Docelowo Milik chciałby trafić do Manchesteru United. - To mój ulubiony klub, jeden z największych na świecie. Grając tam, zawsze mierzy się wysoko. Ja też tak robię - stwierdził. Taka wizja z pewnością pasuje działaczom Górnika - zabrzanie zagwarantowali sobie w umowie procent od kolejnego transferu zawodnika.
Niemcy mogą być idealnym miejscem na odskocznię do wielkiego klubu, ale też solidnym sprawdzianem umiejętności zawodnika. Nie wszyscy Polacy zdołali wytrzymać chociażby intensywność treningów. Milik o to się jednak nie obawia. - Nie sądzę, żebym miał jakieś zaległości w tym względzie. U trenera Adama Nawałki wykonywaliśmy wręcz katorżniczą pracę. Jedynym problemem będzie język niemiecki - przyznał Milik. Ale i z tym Bayer sobie poradził - wynajął zawodnikowi prywatnego nauczyciela.
A jak na wiadomość o transferze zareagowali piłkarze Górnika? - Niektórzy w szatni śmiali się, że dobrze, że odchodzę, bo będą w klubie pieniądze. Oczywiście wszystko w ramach żartów. Tak na serio, to życzyli powodzenia i dalszego rozwoju - przyznał napastnik. - Trochę szkoda, bo sytuacja w tabeli jest taka, że wiosną mogliśmy powalczyć o coś lepszego - zakończył najdrożej sprzedany zawodnik w historii Górnika.
Milik przyznał, że nie zawracał sobie głowy medialnymi spekulacjami na jego temat w trakcie rundy. - Starałem się nie włączać w rozmowy w trakcie sezonu. Dopiero po meczu z Wisłą Kraków, w którym dostałem czerwoną kartkę i runda się dla mnie skończyła, mogłem podjąć decyzję. Wybrałem Leverkusen, bo uznałem, że to będzie najlepszy dla mnie wybór - powiedział.
18-latek miał w czym wybierać. Ofert było naprawdę sporo. - M.in. z Hiszpanii i Francji. Nie byłem z góry nastawiony na Bundesligę, ale głównie o tej lidze myślałem. Powód? Bardzo dużo Polaków dobrze sobie tam radzi. To taki kraj, w którym Polacy potrafią zrobić karierę - wytłumaczył.
- Wielu bardzo dobrych zawodników przechodziło przez ten klub. Chociażby Dimitar Berbatov, Emerson czy Lucio. To był dla nich kolejny przystanek. Chciałbym, żeby tak też było w moim przypadku, że nie zatrzymam się w tym miejscu na dłużej - podkreślił napastnik. Docelowo Milik chciałby trafić do Manchesteru United. - To mój ulubiony klub, jeden z największych na świecie. Grając tam, zawsze mierzy się wysoko. Ja też tak robię - stwierdził. Taka wizja z pewnością pasuje działaczom Górnika - zabrzanie zagwarantowali sobie w umowie procent od kolejnego transferu zawodnika.
Niemcy mogą być idealnym miejscem na odskocznię do wielkiego klubu, ale też solidnym sprawdzianem umiejętności zawodnika. Nie wszyscy Polacy zdołali wytrzymać chociażby intensywność treningów. Milik o to się jednak nie obawia. - Nie sądzę, żebym miał jakieś zaległości w tym względzie. U trenera Adama Nawałki wykonywaliśmy wręcz katorżniczą pracę. Jedynym problemem będzie język niemiecki - przyznał Milik. Ale i z tym Bayer sobie poradził - wynajął zawodnikowi prywatnego nauczyciela.
A jak na wiadomość o transferze zareagowali piłkarze Górnika? - Niektórzy w szatni śmiali się, że dobrze, że odchodzę, bo będą w klubie pieniądze. Oczywiście wszystko w ramach żartów. Tak na serio, to życzyli powodzenia i dalszego rozwoju - przyznał napastnik. - Trochę szkoda, bo sytuacja w tabeli jest taka, że wiosną mogliśmy powalczyć o coś lepszego - zakończył najdrożej sprzedany zawodnik w historii Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów