Arkadiusz Milik: Nie miałem łatwo z "piknikami"...

23.12.2012
2 stycznia były już napastnik Górnika Zabrze rozpocznie treningi ze swoim nowym klubem Bayerem Leverkusen. Arkadiusz Milik poopowiadał trochę o przeszłości i przyszłości oficjalnej stronie Rozwoju Katowice.
Milik przez parę dni nie odbierał telefonów od dziennikarzy. Jak mówi, musiał odpocząć i "wyłączyć się". Teraz, kilka dni po podpisaniu kontraktu z wiceliderem Bundesligi, czuje radość. - Gdyby był niepokój, to nigdzie bym nie przechodził, nigdzie się nie ruszał. Bardzo się cieszę, że tak potężny klub się po mnie zgłosił. Przechodząc tam mam szansę się rozwijać i jestem z tego bardzo zadowolony. Oby to wszystko szło w dobrym kierunku - tak jak idzie teraz - mówi 18-letni reprezentant Polski.

Piłkarz zdał jakiś czas temu egzamin na prawdo jazdy, ale służbowego samochodu od "Aptekarzy" nie dostanie.

- Ale na pewno kupię sobie coś na miejscu - informuje piłkarz. Nic dziwnego i trudnego, bo miesięcznie ma inkasować za naszą zachodnią granicą około 80 tys. euro. Napastnik chce do Niemiec zabrać swoją dziewczynę. - Trzeba jednak pozałatwiać pewne rzeczy ze szkołą. Jak się to uda, to pojedziemy do Niemiec razem - dodaje.

Trener Adam Nawałka zdecydowanie postawił na Milika, jednak na początku kibice nie byli do niego przekonani. Były mecze, w których był wygwizdywany przez fanów z Roosevelta. Początków z nimi nie miał łatwych... -
Raczej nie z kibicami, a "piknikami", którzy przychodzili na nasze mecze. Kibice zawsze mnie wspierali i z niektórymi się koleguję - uważa piłkarz.
źródło: rozwoj.info.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również