Arka - Energetyk ROW 0-2. Zadali dwa ciosy w trzy minuty!

05.10.2013
Sporą niespodziankę sprawił w Gdyni Energetyk ROW Rybnik. Gracze Ryszarda Wieczorka pokonali jednego z kandydatów w walce o ekstraklasę i odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu!
Wydarzenie
W pierwszej połowie to Arka była lepsza, ale po przerwie nasi zawodnicy się obudzili. Najpierw znakomitą sytuację zmarnował Kamil Kostecki, lecz chwilę później kapitan Energetyka ROW Rybnik już się nie pomylił. Doświadczony zawodnik wykorzystał niefrasobliwość obrońców Arki. Kostecki był pozostawiony samotnie w polu karnym i na raty pokonał strzałem z ośmiu metrów Michała Szromnika.

Bohater
Daniel Feruga. Pomocnik, który był już przez wielu spisany na straty, wrócił w rodzinne strony i doszedł do bardzo wysokiej formy. Dość powiedzieć, że ma już na koncie pięć goli i trzy asysty. Dziś dołożył kolejne trafienie. Trzy minuty po golu Kosteckiego, perfekcyjnie kopnął z rzutu wolnego w samo okienko, nie dając żadnych szans bramkarzowi i pieczętując pierwszą wyjazdową wygraną rybniczan.

Rozczarowanie
Można się "czepiać" o pierwszą połowę w wykonaniu ROW-u. Goście zagrali zachowawczo i oddali pole Arce Gdynia. Gdyby po 45 minutach Energetyk przegrywał, nikt nie powinien mieć pretensji. Jakie to ma jednak znaczenie w kontekście nokautu, jaki w ciągu 180 sekund rybniczanie zadali w drugiej połowie?

Co ciekawego

- Choć to Arka Gdynia miała wyraźną przewagę, rybniczanie na początku drugiej połowy mogli wyjść na prowadzenie. W 56. minucie gospodarze popełnili fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki, w wyniku którego Kamil Kostecki popędził nieatakowany przez nikogo na bramkę Michała Szromnika. Bramkarz Arki zdołał jednak powstrzymać kapitana ROW-u.

- Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze. W 33. minucie Michał Rzuchowski przepuścił piłkę zagraną w pole karne, dopadł do niej Marcus da Silva, który usiłował dograć do idealnie ustawionego Marcina Radzewicza. Rybniccy obrońcy zdołali jednak zablokować podanie.

- Po raz pierwszy od pamiętnego wyjazdu kibiców Ruchu Chorzów, w Gdyni pojawili się fani gości. Z Rybnika pojechało ich około 50 osób.

- Arka Gdynia musiała sobie radzić bez Krzysztofa Sobieraja, podstawowego obrońcy, którego zmogła angina.

- Ostatni raz obie drużyny zmierzyły się 30 lat temu. Wówczas dwukrotnie wygrali gdynianie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również