Andrzej Wąsowicz: Posypujemy głowy popiołem i bierzemy się do roboty
25.06.2013
W najbliższym półroczu na skoczni im. Adama Małysza odbędą się dwie poważne imprezy. Na początku sierpnia zostaną rozegrane dwa konkursy LGP (drużynowy i indywidualny) w skokach na igielicie, a w połowie stycznia w Beskidy - drugi rok z rzędu - zawita karuzela zimowego PŚ.
Kilka tygodni temu wydawało się, że styczniowy konkurs nie dojdzie do skutku, bo komisja kalendarzowa Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) usunęła zawody z kalendarza. Działacze mieli uwagi do organizacji zawodów, w tym jakości wyprodukowanego sygnału telewizyjnego. W Wiśle doszło też jednak do nieprzyjemnych sytuacji, bo okradzionych zostało kilku zagranicznych skoczków. Polska strona nie poddała się jednak i na zjeździe w chorwackim Dubrowniku zawody przywrócono do kalendarza. - Duży wpływ na zmianę decyzji miały m.in. telefony dziennikarzy z Polski do przedstawicieli FIS-u, w tym Waltera Hofera (dyrektora PŚ - przyp. MK). Dziękujemy wam za to - mówi prezes Śląsko-Beskidzikiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz. - Badania pokazują, że w Polsce skoki cieszą się największym zainteresowaniem. Dlatego dobrze się stało, że będziemy mieć konkurs PŚ w Wiśle - dodaje.
Wąsowicz przekonuje, że wie, co trzeba poprawić. - Kto nic nie robi, nie popełnia małych błędów, bo takie miały miejsce - twierdzi. - Podjąłem pewne decyzje personalne. Nawaliła ochrona, dlatego zmieniliśmy firmę. Wszystkie ekipy będą mieszkać w "Hotelu Gołębiewski", bo były sygnały, że inne hotele miały za niski standard. Posypujemy głowy popiołem i bierzemy się do roboty. Wiemy, że będziemy bacznie obserwowani - mówi wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Letnie skakanie zbiegnie się w tym roku z jubileuszowym, 50. Tygodniem Kultury Beskidzkie, który co rok odbywa się w Wiśle. - To będzie trudny okres, bo przecież w jednym czasie przyjadą do nas goście z całego świata. Obie imprezy są jednak ważne dla miasta. Po to przecież budowaliśmy skocznię, żeby rozgrywane były na niej imprezy najwyższej rangi. Ja tego nie dożyję, ale chciałbym, aby kiedyś zawody w Wiśle szczyciły się podobnym jubileuszem jak Tydzień Kultury Beskidzkiej - puentuje Jan Poloczek, burmistrz miasta.
Skoczkowie zjawią się w Wiśle już 31 lipca. Dzień później będę trenować i wezmą udział w kwalifikacjach. 2 sierpnia zostanie rozegrany konkurs drużynowy, a dzień później indywidualny. Kibiców z aglomeracji górnośląskiej - podobnie jak podczas styczniowego PŚ 2013 - dowiozą Koleje Śląskie. Osoby z biletem na zawody będą mogły liczyć na darmowy dojazd i powrót z Wisły.
Jak już informowaliśmy wcześniej, w sprzedaży wciąż jest około 10 000 wejściówek na oba konkursy.
Kilka tygodni temu wydawało się, że styczniowy konkurs nie dojdzie do skutku, bo komisja kalendarzowa Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) usunęła zawody z kalendarza. Działacze mieli uwagi do organizacji zawodów, w tym jakości wyprodukowanego sygnału telewizyjnego. W Wiśle doszło też jednak do nieprzyjemnych sytuacji, bo okradzionych zostało kilku zagranicznych skoczków. Polska strona nie poddała się jednak i na zjeździe w chorwackim Dubrowniku zawody przywrócono do kalendarza. - Duży wpływ na zmianę decyzji miały m.in. telefony dziennikarzy z Polski do przedstawicieli FIS-u, w tym Waltera Hofera (dyrektora PŚ - przyp. MK). Dziękujemy wam za to - mówi prezes Śląsko-Beskidzikiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz. - Badania pokazują, że w Polsce skoki cieszą się największym zainteresowaniem. Dlatego dobrze się stało, że będziemy mieć konkurs PŚ w Wiśle - dodaje.
Wąsowicz przekonuje, że wie, co trzeba poprawić. - Kto nic nie robi, nie popełnia małych błędów, bo takie miały miejsce - twierdzi. - Podjąłem pewne decyzje personalne. Nawaliła ochrona, dlatego zmieniliśmy firmę. Wszystkie ekipy będą mieszkać w "Hotelu Gołębiewski", bo były sygnały, że inne hotele miały za niski standard. Posypujemy głowy popiołem i bierzemy się do roboty. Wiemy, że będziemy bacznie obserwowani - mówi wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Letnie skakanie zbiegnie się w tym roku z jubileuszowym, 50. Tygodniem Kultury Beskidzkie, który co rok odbywa się w Wiśle. - To będzie trudny okres, bo przecież w jednym czasie przyjadą do nas goście z całego świata. Obie imprezy są jednak ważne dla miasta. Po to przecież budowaliśmy skocznię, żeby rozgrywane były na niej imprezy najwyższej rangi. Ja tego nie dożyję, ale chciałbym, aby kiedyś zawody w Wiśle szczyciły się podobnym jubileuszem jak Tydzień Kultury Beskidzkiej - puentuje Jan Poloczek, burmistrz miasta.
Skoczkowie zjawią się w Wiśle już 31 lipca. Dzień później będę trenować i wezmą udział w kwalifikacjach. 2 sierpnia zostanie rozegrany konkurs drużynowy, a dzień później indywidualny. Kibiców z aglomeracji górnośląskiej - podobnie jak podczas styczniowego PŚ 2013 - dowiozą Koleje Śląskie. Osoby z biletem na zawody będą mogły liczyć na darmowy dojazd i powrót z Wisły.
Jak już informowaliśmy wcześniej, w sprzedaży wciąż jest około 10 000 wejściówek na oba konkursy.
Polecane
Sporty zimowe