Andrzej Orzeszek: W Górniku nie byłem jeszcze tylko prezesem

07.12.2010
- Jestem i będę trenerem. To moja życiowa pasja. Kocham to. Ale tej chwili podejmuję się wyzwania na większą skalę - zaznaczył Andrzej Orzeszek, nowy dyrektor sportowy klubu z Roosevelta.
Nowy dyrektor podpisał umowę na czas nieokreślony. Na to stanowisko Orzeszka namaścił jego poprzednik, Tomasz Wałdoch. - Dla mnie ta decyzja była wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałem się jej, ale trzeba ją uszanować - powiedział. Co ciekawe, Orzeszka do Górnika na funkcję trenera drużyny Młodej Ekstraklasy i koordynatora do spraw młodzieży sprowadził właśnie, od tygodnia były już pracownik klubu, Wałdoch.

Wielkich zmian względem poprzednika raczej nie będzie. - Zaczęliśmy tworzyć coś dobrego. Początki nie były łatwe, jesteśmy ciągle na etapie budowania. Powoli zaczyna to funkcjonować w modelu, jakim chcemy. Jest jeszcze sporo do poprawienia, ale od tego tu jesteśmy, aby to zmienić - stwierdził nowy dyrektor.

Nowego i starego dyrektora sportowego łączy fakt (oprócz tego, że byli piłkarzami zabrzańskiej drużyny), że obaj panowie widzą siebie w innej roli. - Nie ulega wątpliwości, że jestem i będę trenerem. To moja życiowa pasja. Kocham to. W tym momencie podejmuję się trudnego wyzwania, na większą skalę. Zdaję sobie sprawę, że tutaj będzie ciężej. Jednak takiemu klubowi jak Górnik się nie odmawia - podkreślił.

Orzeszek nie jest w Zabrzu postacią anonimową. Przy Roosevelta pracował już na wielu stanowiskach. Za wyjątkiem jednego. - Byłem piłkarzem, grałem na prawie wszystkich pozycjach. Byłem także asystentem trenera, a także krótko razem z Markiem Piotrowiczem prowadziłem pierwszy zespół. Byłem szkoleniowcem drugiej drużyny, zespołu juniorskiego. Ostatnio koordynatorem. Nie byłem chyba jeszcze tylko... prezesem - żartował na dzisiejszej konferencji prasowej.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również