Aleksander Zniszczoł pojedzie na MŚ? "To nie jest nieosiągalne!”
W Wiśle nie powiększyłeś swojego dorobku punktowego. W Zakopanem było znacznie lepiej. Jesteś usatysfakcjonowany?
Aleksander Zniszczoł: - Mogę być zadowolony, bo jakieś punkty udało mi się zdobyć i dawno tak nie skakałem. Nie było jednak rewelacyjnie.
Ten konkurs był dla Ciebie bardzo ważny w kontekście kadry na MŚ w Narciarstwie Klasycznym w Val di Fiemme. Mówiłeś ostatnio, że walczysz o wyjazd.
- Zawody w Polsce są dla nas bardzo ważnym wydarzeniem. Krajowe konkursy dodają nam otuchy i wyzwalają waleczność, co widać. Jeżeli chodzi o znalezienie się w kadrze na MŚ, to myślę, że nie jest to nieosiągalne!
Będzie jednak o to bardzo trudno. Rywalizacja w kadrze jest zacięta.
- Mamy w kadrze równych zawodników. Na treningach potrafimy wszyscy skakać w to samo miejsce, więc jest trudno wygrać rywalizację.
Przed mistrzostwami we Włoszech wystartujesz w najważniejszej dla Ciebie imprezie - MŚ juniorów. Na co liczysz?
- Przede wszystkim na dobre skoki. A jak one będą, to wynik sam przyjdzie.
O rozwój Twojej kariery dba żona Adama Małysza...
- Adam postanowił wspierać sportowców, w tym mnie, i bardzo mu za to dziękuję. Współpracujemy już dłuższy czas. To trochę zobowiązuje do dobrego skakania. Zwłaszcza w Wiśle, na skoczni jego imienia, którą bardzo lubię.