Aleksander Zniszczoł pojedzie na MŚ? "To nie jest nieosiągalne!”

13.01.2013
Urodzony w Cieszynie 18-latek pierwszy raz w tym sezonie zdobył punkty PŚ. Już niedługo wystartuje w MŚ juniorów, zamierza też powalczyć o przepustkę do Val di Fiemme.

W Wiśle nie powiększyłeś swojego dorobku punktowego. W Zakopanem było znacznie lepiej. Jesteś usatysfakcjonowany?

Aleksander Zniszczoł: - Mogę być zadowolony, bo jakieś punkty udało mi się zdobyć i dawno tak nie skakałem. Nie było jednak rewelacyjnie.

Ten konkurs był dla Ciebie bardzo ważny w kontekście kadry na MŚ w Narciarstwie Klasycznym w Val di Fiemme. Mówiłeś ostatnio, że walczysz o wyjazd.

- Zawody w Polsce są dla nas bardzo ważnym wydarzeniem. Krajowe konkursy dodają nam otuchy i wyzwalają waleczność, co widać. Jeżeli chodzi o znalezienie się w kadrze na MŚ, to myślę, że nie jest to nieosiągalne!

Będzie jednak o to bardzo trudno. Rywalizacja w kadrze jest zacięta.

- Mamy w kadrze równych zawodników. Na treningach potrafimy wszyscy skakać w to samo miejsce, więc jest trudno wygrać rywalizację.

Przed mistrzostwami we Włoszech wystartujesz w najważniejszej dla Ciebie imprezie - MŚ juniorów. Na co liczysz?

- Przede wszystkim na dobre skoki. A jak one będą, to wynik sam przyjdzie.

O rozwój Twojej kariery dba żona Adama Małysza...

- Adam postanowił wspierać sportowców, w tym mnie, i bardzo mu za to dziękuję. Współpracujemy już dłuższy czas. To trochę zobowiązuje do dobrego skakania. Zwłaszcza w Wiśle, na skoczni jego imienia, którą bardzo lubię.


W Zakopanem rozmawiał Michał Knura


autor: Michał Knura

Przeczytaj również