Aleksander Wierietielny: Nie rozumiem Norwegów i ich krytyki
12.02.2011
- Nie rozumiem Norwegów i ich krytyki. Znamy te trasy i uważamy, że są bardzo dobre. Justyna na pewno nie narzeka na nie. To są trasy przygotowane dla sportowców, a nie rekreacyjne. I tak powinno być - mówi trener Aleksander Wierietielny.
Norwescy reprezentanci zwracają uwagę, że trasy na 30 km kobiet i 50 km mężczyzn są dłuższe niż być powinny. Organizatorzy zmierzyli ich długość i rzeczywiście okazało się, że trasa biegu na 30 km ma 31 606 m, a na 50 km - 52 860 m. Mówi się także o wysokości wzniesień. Łączna wysokość podbiegów, według informacji norweskiej federacji narciarskiej, wynosi 1193 m dla kobiet i 1998 m dla mężczyzn i podobno jest rekordowa. Nigdy wcześniej na mistrzostwach i zimowych igrzyskach nie było tak dużej różnicy wysokości.
- To wcale nie jest tak dużo. Tych informacji też nie rozumiem. Na przykład w Canmore suma wzniesień wynosi prawie 2 kilometry. Są także inne miejsca, w których nie jest wiele mniej - zaznacza szkoleniowiec.
Kontrowersyjna jest podobno także trasa sprintu, zwłaszcza łuk na około 400 m przed metą. Zawodnicy twierdzą, że jest źle wyprofilowany i grozi wieloma wypadkami. - To także nie jest żaden problem, bo bez problemów organizatorzy mogą inaczej wyprofilować ten zakręt. Takie rzeczy można zmienić - mówi trener.
A czy Justyna Kowalczyk dobrze zna trasy na których będzie w tym sezonie walczyć o medale? Przed igrzyskami w Vancouver nasza biegaczka mówiła, że nawet wyrwana ze snu będzie potrafiła opowiedzieć wszystko o tamtejszych trasach. Czy tak jest i teraz?
- O trasach w Vancouver śniłam, ale to były raczej koszmary. Z igrzyskami było też trochę inaczej, bo są najważniejszą imprezą czterolecia, a ja bardzo chciałam zdobyć w Kanadzie złoto. Poza tym teraz trasy nie stanowią problemu, więc mi się nie śnią. Znam je jednak dobrze. Układam w głowie strategię i taktykę na każdy bieg, a do tego potrzebna jest dobra znajomość tras - podkreśla Justyna.
Norwescy reprezentanci zwracają uwagę, że trasy na 30 km kobiet i 50 km mężczyzn są dłuższe niż być powinny. Organizatorzy zmierzyli ich długość i rzeczywiście okazało się, że trasa biegu na 30 km ma 31 606 m, a na 50 km - 52 860 m. Mówi się także o wysokości wzniesień. Łączna wysokość podbiegów, według informacji norweskiej federacji narciarskiej, wynosi 1193 m dla kobiet i 1998 m dla mężczyzn i podobno jest rekordowa. Nigdy wcześniej na mistrzostwach i zimowych igrzyskach nie było tak dużej różnicy wysokości.
- To wcale nie jest tak dużo. Tych informacji też nie rozumiem. Na przykład w Canmore suma wzniesień wynosi prawie 2 kilometry. Są także inne miejsca, w których nie jest wiele mniej - zaznacza szkoleniowiec.
Kontrowersyjna jest podobno także trasa sprintu, zwłaszcza łuk na około 400 m przed metą. Zawodnicy twierdzą, że jest źle wyprofilowany i grozi wieloma wypadkami. - To także nie jest żaden problem, bo bez problemów organizatorzy mogą inaczej wyprofilować ten zakręt. Takie rzeczy można zmienić - mówi trener.
A czy Justyna Kowalczyk dobrze zna trasy na których będzie w tym sezonie walczyć o medale? Przed igrzyskami w Vancouver nasza biegaczka mówiła, że nawet wyrwana ze snu będzie potrafiła opowiedzieć wszystko o tamtejszych trasach. Czy tak jest i teraz?
- O trasach w Vancouver śniłam, ale to były raczej koszmary. Z igrzyskami było też trochę inaczej, bo są najważniejszą imprezą czterolecia, a ja bardzo chciałam zdobyć w Kanadzie złoto. Poza tym teraz trasy nie stanowią problemu, więc mi się nie śnią. Znam je jednak dobrze. Układam w głowie strategię i taktykę na każdy bieg, a do tego potrzebna jest dobra znajomość tras - podkreśla Justyna.
Polecane
Sporty zimowe