Aleksander Kwiek tłumaczy odejście: Lubin chciał i to bardzo

05.06.2013
- Nowy kontrakt mogłem podpisać od 1 stycznia. Górnik złożył mi wtedy ofertę i gdybyśmy dograli wszystko do marca, pewnie już dawno miałbym w kieszeni nową umowę w Zabrzu - mówi Aleksander Kwiek.
Kwiek pojawił się przy Roosevelta trzy lata temu. Propozycja od "Trójkolorowych" nie była jedyną, jaką otrzymał. - Miałem dwie oferty - z Ruchu Chorzów i Górnika. Wybrałem Zabrze, Ruch w ostatniej chwili zaoferował nawet wyższy kontrakt niż Zabrze, ale dałem słowo i nigdy tej decyzji nie żałowałem. Kiedy byli w klubie prezes Łukasz Mazur i Tomasz Wałdoch, tworzyło się coś bardzo pozytywnego. Myślę nawet, że skład z pierwszego sezonu, z Jeżem, Banasiem, Sikorskim Czy Boninem, nim od nas odszedł, nie był gorszy od tego, który dziś jest piąty w lidze. Może nawet lepszy? - wspomina pomocnik, który teraz będzie grał w Zagłębiu Lubin.

Dlaczego zdecydował się na zmianę klubowych barw, skoro kiedyś wspominał, że w Zabrzu może grać nawet do końca kariery? - Nie będę ukrywał - dostałem bardzo dobrą ofertę finansową. Lubin to klub bardzo stabilny finansowo, w którym wszystko jest na czas, choć akurat to nie był problem. W Zabrzu czasami długo czekaliśmy na zaległości, ale w końcu zawsze klub zapłacił. Nigdy nie przekładało się to na naszą grę. Najważniejsza była jednak determinacja Lubina - wyjaśnia Kwiek.

- Nowy kontrakt mogłem podpisać od 1 stycznia. Górnik złożył mi wtedy ofertę i gdybyśmy dograli wszystko do marca, pewnie już dawno miałbym w kieszeni nową umowę w Zabrzu. Potem jednak jakby wszystko "ucichło", a Lubin chciał, i to bardzo. To też miało znaczenie - kończy temat nowy zawodnik ekipy z Lubina.

Zapytany o to, którzy piłkarze byli najlepszymi, z jakimi grał w Zabrzu, odpowiada: Robert Jeż i Prejuce Nakoulma. - Gdyby w Zabrzu było tak, żebyśmy mogli zagrać razem, pewnie gralibyśmy nie tylko o trzecie miejsce - uważa Kwiek.
źródło: SPORT

Przeczytaj również