Aleksander Kwiek: Chciałbym zakończyć karierę w Górniku

27.03.2012
O Aleksandrze Kwieku było ostatnio głośno w mediach ze względu na udział w aferze w „Lornecie z Meduzą”. Teraz piłkarz uważa, że wszystko co złe, jest już za nim i czas skupić się na pracy.

Na początku chciałbym pogratulować bardzo dobrego występu z Cracovią. Skąd taka dyspozycja w tym spotkaniu? Był pan jakoś szczególnie zmotywowany na ten mecz?

- Nie będę ukrywał, że tak było. Ostatnio popełniliśmy pewne błędy wraz z kolegą… i chcieliśmy zrobić wszystko, aby je naprawić. Myślę, że w spotkaniu z Cracovią udało nam się zrehabilitować. Cieszymy się z dobrego występu i ze zwycięstwa w Krakowie.

Wspomniał pan o tej słynnej aferze… Co pan czuł w czasie tej medialnej nagonki po wydarzeniach w „Lornecie z Meduzą”? Łatwo raczej nie było?

- Naprawdę, nie chciałbym się już wypowiadać na ten temat. Chcę się teraz skupić tylko i wyłącznie na grze…

Ale w klubie, już po ukaraniu pana, nie było chyba większych nieprzyjemności… klub raczej szybko wyciągnął do was rękę i pozwolił odkupić swoje winy…

- Tak, i dlatego bardzo dobrze się czuję w Zabrzu. Mam tutaj kontrakt ważny jeszcze przez półtorej roku i nie będę ukrywał, że chcę tutaj zostać na dłużej… Może nawet do końca mojej przygody z piłką? Jeśli jednak działacze Górnika nie będą chcieli się ze mną związać kolejnym kontraktem to wtedy będę chciał wyjechać za granicę, tam spróbować swojej szansy. Nie ukrywam jednak, że chciałbym w Górniku zakończyć swoją karierę.

Przed meczem z Cracovią mieliście za sobą trzy remisy z rzędu, w których wasza gra nie wyglądała zbyt przekonująco i w mediach trochę się nad wami pastwiono za kiepski styl gry…

- Rzeczywiście, nasza gra wyglądała trochę słabo… ale myślę, że najważniejsze było to, że nie przegrywaliśmy. Teraz nasza forma poszła do góry i może być tylko lepiej.

Więc teraz czas nie tylko na lepszą grę, ale i rezultaty?

- Dokładnie tak. Zresztą po to cały czas trenujemy. Nasze umiejętności mają iść do góry, a wyniki mają być coraz lepsze. Poza tym wierzę, że w następnych meczach utrzymamy wysoką dyspozycję strzelecką.

Z powodu żałoby narodowej w pierwotnym terminie odwołano wasze spotkanie. Teraz musicie zagrać w środku tygodnia, a przed spotkaniem z Koroną będziecie mieli tylko trzy dni odpoczynku. Nie boicie się zaburzenia tego cotygodniowego rytmu meczowego?

- Nie, zdecydowanie nie boimy. Nie mamy z tym problemu, bo jesteśmy naprawdę dobrze przygotowani do sezonu.

Jak już wspomniałem, w środę gracie z Lechem, co jest najsilniejszą stroną tej drużyny?

- Ogromny potencjał w ofensywie. Ale my też mamy swoje atuty i chcemy iść za ciosem, zagrać tak dobry mecz jak w Krakowie. Do Poznania jedziemy więc po trzy punkty.

Wydaje się pan bardzo pewny siebie, a przecież nadchodzący tydzień naprawdę będzie bardzo trudny, po Lechu czeka was przecież starcie z rewelacyjną Koroną…

- My niczego się nie boimy. Cel na ten tydzień mamy jeden – zgarnąć komplet oczek w tych dwóch meczach. Za tydzień o tej samej porze chcemy być bogatsi o sześć punktów.

Rozmawiał Maciej Smolewski

autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również