Adam Nawałka: Zapisujemy ten wynik po stronie zysków

26.09.2013
Górnik jechał do Kielc po trzy punkty, ale wraca tylko z jednym. Mogło być jednak znacznie gorzej. - Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Musiałem przeprowadzić wymuszone zmiany - tłumaczy trener gości.
Zabrzanie przerwali passę sześciu porażek na stadionie w Kielcach, remisując w czwartek 2-2. - Przyjechaliśmy tutaj z zamiarem zdobycia trzech punktów. Zawsze trzeba mieć ambitne plany, ale szanujemy ten końcowy rezultat, gdyż trzeba realnie przyjąć to, co działo się na boisku. Każdy chciał dzisiaj wygrać. Było widać zaangażowanie z obu stron. Stworzyliśmy sobie kilka okazji. Przeciwnik jednak też długimi fragmentami potrafił narzucić swój styl gry. Mówiłem moim zawodnikom, że Korona ma ten sam potencjał co kiedyś. To jest drużyna walcząca, z charakterem. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Musiałem przeprowadzić wymuszone zmiany. Szybko z boiska zszedł Szeweluchin. To skomplikowało sytuację, bo Augustyn nie był w stu procentach zdolny do gry, dlatego musiałem czekać ze zmianami do samego końca. Musieliśmy go zmienić na dziesięć  minut przed końcem, a już przecież wcześniej były wymagane inne roszady, aby wzmocnić ofensywę - ocenia spotkanie Adam Nawałka.

Szkoleniowiec Górnika chwali drużynę za walkę do ostatniej minuty. - Dobrze zareagowaliśmy na drugą bramkę Korony. Moi zawodnicy bili się o dobry wynik zarówno przy stanie 2-1, jak i 2-2. Ten wynik trzeba szanować. Zapisujemy go po stronie zysków - podkreśla

- Weszliśmy dobrze w mecz i graliśmy dojrzale przeciwko wielkiemu zespołowi, który posiada ogromne walory i zdolności. Nasza drużyna się podnosi. Za nami trudne tygodnie. Ten punkt to dla nas zbawienie. Mecz był twardy. Padły cztery bramki w ciągu piętnastu minut, dlatego spotkanie mogło się podobać kibicom. Musimy jednak grać z większą cierpliwością, żeby nie było takich fragmentów, w których nie wiemy co robić - komentuje opiekun Korony, Jose Rojo Martin.
źródło: korona-kielce.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również